Ludzie, których spotykamy w życiu tylko raz

Nie wiem jak często zdarzyło się tobie spotkać kogoś tylko raz… ale spotkanie to pozostanie w twojej pamięci na zawsze. A oto moje historie.

Historia numer 1 

Przebywając na kontrakcie w Emiratach Arabskich, do znajomej z grupy przyszedł pewien zamożny Arab. Nie do końca wiem, na czym polegała ich relacja, ale nie zamierzałam sobie tym zaprzątać głowy. 

Ponieważ że znajoma szykowała się w innym pokoju, owy Arab nie tracił czasu… i przyczepił się do mnie. Nie miałam wtedy nic lepszego do roboty, więc stwierdziłam że z nim posiedzę. 

W przeciągu dwudziestu minut, zdążył opowiedzieć mi o kobietach swojego życia. Pokazał kobietę idealną, która miała biodra szerokości dwóch mnie i ocenił, że wyglądam na niedożywioną (w Polsce miałam wtedy rozmiar “L”, zaś w Emiratach oznaczało to “S”).

A na koniec dodał, że kobieta którą chce zdobyć… ma męża, ale on się tym nie przejmuje, bo może jej przecież zaoferować więcej. Nie zdążyłam się go tylko spytać… czego? Dóbr materialnych, miłości, seksu, podróży, dyskusji, dzieci czy może radości?

Historia numer 2

Podróżując samotnie po Gran Canarii, postanowiłam zaczepić tamtejszych lokali. Zainstalowałam sobie randkową aplikację Badoo, i weszłam w panel wyszukiwania z opcją do iluś kilometrów ode mnie. Na początku było to totalne fiasko, ponieważ panowie pisali po hiszpańsku, a mnie nie chciało się używać Google Translate. Ale w końcu napisał po angielsku Juan. Zaoferowałam mu, że za to iż będzie moim przewodnikiem na Roque Nublo, zapłacę za jego paliwo oraz zaproszę go na kolację. 

Następnego dnia Juan podjechał pod mój hotel mini autkiem. Wsiadając w dresie i bez makijażu, spytałam się go: Na pewno nie jesteś seryjnym mordercą?! Zaczął się ciepło śmiać i spytał o to samo mnie.

Kolejne siedem godzin, to była nie tylko podróż przez dzikie zakątki wyspy i wchłanianie zachodu słońca… siedząc na krawędzi góry (kiedy wszyscy turyści wrócili już do hoteli). Ale była to też podróż w głąb innego człowieka, oraz samej siebie. Niesamowite było to jak wiele nas łączyło, choć mieszkaliśmy na innych kontynentach. Po raz pierwszy w życiu, poczułam wtedy magiczną moc spotkania bratniej duszy.

Historia numer 3

Kobietę tą, nazwijmy ją Gienia… widywałam od dziecka. Zawsze było to w przelocie, na korytarzu. Pamiętam, że jako dzieci, nie lubiliśmy jej. Ponieważ wychodziła na balkon, i beształa nas za bieganie po trawie. A myśmy się tak dobrze bawili. 

Wiele lat później, odwiedzając moją mamę w Polsce, zacięła się winda. Nie pozostało mi nic innego, niż zejść po schodach. U samego ich podnóża, stała siwiuteńka postać. Poprosiła mnie, aby ją wprowadzić na pierwsze piętro. Miała na sobie klasyczny płaszcz z lat 40-tych. Toczek na pofalowanych włosach. A wszystkiego dopełniał odpowiedni makijaż. Wyglądała jakby przyszła z innego wymiaru. 

Kiedy doszłyśmy do drzwi, odwróciła się do mnie w podziękowaniu, i zaczęła opowiadać swoją historię życia. Najbardziej utkwiła w mojej głowie, jej opowieść z Auschwitz. Miała 15-cie lat, kiedy postawiono ją w rzędzie z innymi kobietami nago. Przyszły Niemki i zaczęły je golić… tępymi żyletkami. Jej koleżanka doznała na skutek tego poważnego zakażenia i niestety zmarła. 

Ją natomiast czekało kolejne piekło… na koniec funkcjonowania obozu koncentracyjnego, została wrzucona z dwoma innymi mężczyznami do piwnicy. Szybko zorientowali się, że leżą na nagich ciałach. Nie wie jak długo tam byli, bo smród był nie do zniesienia. Ale głód który im doskwierał oraz wola przeżycia, zmusiła ich do zjedzenia fragmentów ciał nieboszczyków. 

Na koniec dodała, że całe życie trzyma upchane po domu zapasy jedzenia. Wojna dawno minęła, ale ona nie jest w stanie zapomnieć tego okropnego głodu i strachu jaki jej towarzyszył. Wtedy zrozumiałam, że to 95-cio letnia Gienia. 

Jak widzisz drogi czytelniku, każda z tych historii jest inna. Jednak każda z nich utkwiła w mojej pamięci na dobre. A to dlatego że, osoby te wniosły do mojego życia zupełnie inną perspektywę postrzegania… świata, ludzi, samych siebie oraz sytuacji w jakich się znajdujemy.

A ty… jaką historią możesz się podzielić?

Wilczyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s