Rozpruwacz z Yorkshire

Mówi się, że życie pisze historie dziwniejsze od fikcji. Niestety, czasami jako atramentu używa krwi niewinnych ofiar.

Miasta północnej Anglii były w latach 70-tych przygnębiającym miejscem. Upadał przemysł, zostały zamykane kolejne fabryki. Utrata stabilnego zatrudnienia powodowała napięcia, co przekładało się na rozpad rodzin. Wielu ludzi stawało przed dylematem, jak opłacić rachunki. Samotne matki (i nie tylko), by jakoś utrzymać się na powierzchni, często dorabiały prostytucją. Chapeltown – jedna z dzielnic Leeds, była ich zagłębiem. Dziś jest to trudne do wyobrażenia, że po tych paru uliczkach na krzyż, co wieczór przechadzało się około 70 prostytutek.

 

Wilma McCann, samotna matka czworga dzieci, mieszkała w sercu tej nieciekawej dzielnicy. Pewnej nocy, kiedy wracała mocno podchmielona z pubu, została napadnięta, uderzona dwukrotnie młotkiem w głowę i wielokrotnie pchnięta nożem w brzuch, szyję i klatkę piersiową. Jej śmierć nie wywołała sensacji. Policja potraktowała ją jako zabójstwo prostytutki, jakich wiele się zdarzało. Była pierwszą (przynajmniej pierwszą potwierdzoną) śmiertelną ofiarą mordercy znanego później jako Rozpruwacz z Yorkshire.

Jednak 3 miesiące po pierwszej ofierze, zginęła kolejna kobieta, Emily Jackson, która dorabiała jako prostytutka, by wyżywić rodzinę. Morderca ogłuszył ją za pomocą młotka i zadał pięćdziesiąt jeden ciosów śrubokrętem. Stało się jasne, że sprawcą jest seryjny morderca. Policja wysunęła wtedy tezę, że jest to mężczyzna, który nienawidzi prostytutek i tzw. kobiet „rozwiązłych”.

Kolejna ofiara, Marcella Claxton została zaatakowana w Roudhay Parku – dzisiaj miejscu idyllicznym. Kobieta, chociaż dwukrotnie uderzona w głowę młotkiem, przeżyła. Podała dokładny rysopis mężczyzny, który ją zaatakował. Co dzisiaj jest trudne do uwierzenia, iż jej zeznania zostały zignorowane. Dlaczego? Marcella była lekko opóźniona w rozwoju, była prostytutką i do tego była czarnoskóra. To wszystko przeważyło, by uznać ją za „niewiarygodnego” świadka.

 

Tymczasem Rozpruwacz z Yorkshire nie próżnował. Kolejna prostytutka, Irene Richardson została zabita w Roundhay Parku. Niedługo potem zwłoki innej kobiety, która parała się prostytucją, Patricii Atkinson, zostały znalezione w pobliskim Bradford. Opinia publiczna jednak daleka była od opłakiwania kolejnych ofiar. Duża część społeczeństwa uważała, że kobiety same sobie zasłużyły na ten los. Nie chciano dostrzec, że prostytucja nie była wyborem, ale w większości wypadków koniecznością. Policja cały czas uważała, że za zabójstwami stoi maniak, którego chorą ideą jest „oczyszczenie” miasta z prostytutek. Nie brano pod uwagę tego, że morderca wybiera kobiety pracujące na ulicy, głównie dlatego, że są najłatwiejszym celem.

Kiedy Rozpruwacz zamordował kolejną ofiarę, Jayne Macdonald, policja była przeświadczona, że nastąpiło to przez pomyłkę. Według stróżów prawa, 16-latka wracała w nocy do domu przez Chapeltown i mogła być pomylona z prostytutką. Prasa nazwała ją nawet „niewinną ofiarą” seryjnego mordercy.

 

Nad sprawą pracowało już wtedy… 300 policjantów. Studiowano tysiące wątków, a sale policyjne uginały się od ton, zalegających na nich dokumentów. Zastanawiano się, kim jest ten potwór, gdzie mieszka, jak wygląda. Tymczasem przybywało też kobiet, które przeżyły atak.

14-letnia Tracy Brow wracała do domu odludną drogą, kiedy morderca zadał jej pięć ciosów młotkiem w głowę i został spłoszony przez nadjeżdżający samochód. To samo stało się z Olive Smelt. Rozpruwacz uderzył ją dwa razy młotkiem w głowę, pociął jej nożem pośladki i też został spłoszony. Anna Rogulsky została ogłuszona młotkiem, po czym morderca pociął jej brzuch. Spłoszył go przechodzień. Niestety nikt nie powiązał tych napaści z grasującym seryjnym mordercą, mimo takiego samego modus operandi. Policja twardo stała na stanowisku, że tylko prostytutki mogą się czuć zagrożone.

 

Umierały kolejne kobiety trudniące się prostytucją, co tylko umacniało policję w tym przekonaniu. Jean Jordan z Manchesteru miała zmiażdżoną czaszkę trzynastoma ciosami młotka. Zwłoki Yvonne Pearson z Bradford zostały znalezione dopiero po dwóch miesiącach. 10 dni po Yvonne zginęła Helen Rytka z Huddersfield i Vera Millwart z Manchesteru.

Kiedy następna zaatakowana prostytutka, Maryleen Moore przeżyła, po raz pierwszy sporządzono i upubliczniono portret pamięciowy sprawcy. Tracy Brow (14-latka, o której wspomniałam) rozpoznała w nim natychmiast mężczyznę, który ją zaatakował. Jednak kiedy wraz z matką poszła zgłosić tę informację na policję, została ponownie zignorowana.

Tymczasem prostytutki zaczynały się robić coraz bardziej ostrożne. Dzielnice, gdzie pracowały, roiły się od policjantów. Było tylko kwestią czasu, kiedy morderca poszuka sobie innego celu. Była nim Josephine Whittaker urzędniczka w firmie budowlanej, mieszkająca w jednej z lepszych dzielnic Halifaxu.

 

Wtedy też stało się coś, czego się nikt nie spodziewał. Do kierującego śledztwem detektywa George Oldfielda przyszło nagranie, na którym morderca przyznaje się do winy i rzuca wyzwanie policji. Głos na kasecie mówił z silnym akcentem z Newcastle – miasta oddalonego o około 150 km od Leeds. Nie podawał też żadnych innych szczegółów zbrodni, poza tymi opisanymi w gazetach. Mimo tego, że kobiety, które przeżyły ataki, nie rozpoznały głosu… detektywi upierali się, iż nagranie na kasecie pochodzi od Rozpruwacza. (Po latach okazało się, że stworzył je mężczyzna, który nie miał z morderstwami nic wspólnego, chciał tylko odegrać się na policji). Zignorowanie ważnych świadków, przyczyniło się jednak do tego, że zostały zamordowane następne kobiety.

Kiedy zginęła Barbara Leach, studentka z Bradford, a później Marguerite Walls, pracownica socjalna z Pudsey, policja uznała wreszcie, że wszystkie kobiety są zagrożone, nie tylko te pracujące na ulicy. Kobiety, które żyły w tamtych czasach wspominały, że atmosferę strachu, podtrzymywali też niektórzy mężczyźni, którym było na rękę, iż ich partnerki siedziały po zmroku w domach. Kobiety wychodzące po zmroku, były często zaczepiane przez mężczyzn, którzy oskarżali je o kuszenie losu.

 

Ostatnią ofiarą Rozpruwacza była Jacqueline Hill, zabita wczesnym wieczorem w dzielnicy studenckiej. Morderca ogłuszył ją ciosem młotka w tył głowy, a konającą zaciągnął w krzaki. Tam zadał jej wiele ciosów nożem, między innymi wykłuwając oko.

W mieście wybuchła panika. Policja wystosowała odezwę do kobiet, nakazując im, by wieczorami nie wychodziły na ulicę. To z kolei spowodowało liczne demonstracje kobiet we wszystkich miastach Yorkshire. Nasilała się niechęć w stosunku do policji. Dopiero po latach wydało się, że Peter Sutcliffe (bo to on był Rozpruwaczem) był przez policję przesłuchiwany aż 9 razy, i za każdym razem puszczany wolno!

 

Złapanie mordercy nastąpiło w zasadzie przez przypadek, kiedy został zatrzymany podczas rutynowej kontroli w samochodzie z prostytutką. Szybko przyznał się do wszystkich zabójstw.

Po jego procesie ruszyło wewnętrzne śledztwo w policji, które ustaliło, że miały miejsce karygodne zaniedbania. Przede wszystkim krytykowano zafiksowanie detektywów na swoich teoriach i ignorowanie świadków, tylko dlatego, że ich zeznania do nich nie pasowały.

Krytykowano też podejście do prostytutek, jako ludzi drugiego sortu. Z błędów popełnionych w tym śledztwie, wyciągnięto jednak sporo nauczek na przyszłość. W 2006 roku, kiedy technika kryminalistyczna poszła do przodu, złapano dowcipnisia, który wysłał kasetę z nagraniem i pośrednio przyczynił się do śmierci kolejnych kobiet. Dostał karę 8 lat więzienia.

Szczurzyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s