Rozmowy w taksówce

Jedni jeżdżą samochodami, jeszcze inni jeżdżą komunikacją miejską. Ja mam własnego szofera. Jego imię to Muhammad (Mahomet), Mohammed czy jak kto woli Muhammed.

Właściwie to jest ich kilku. Czasem mają też inne imiona. Jednak tych “proroczych”… wybranych przez Allaha (muzułmańskiego Boga), jest najwięcej. Ku mojej uciesze, wszyscy są posłańcami sprawdzonego już przeze mnie Ubera.

Jako, że nie jestem miłośnikiem dziwacznej ciszy, zazwyczaj ucinam sobie z nimi pogawędkę.

 

Mahomet numer 1

Pochodzi z Pakistanu. Ma mega długą brodę i tradycyjny strój pakistański. Na pierwszy rzut oka, wydaje się nudny i wrogo nastawiony do całego świata.

Ostrożnie zaczynam rozmowę. Standardowo od tego jak leci jego dzień i czy duży dzisiaj ruch w biznesie. Od razu się rozpromienia. A ku mojemu zdziwieniu, ukazuje się super ciepły uśmiech z rzędem idealnie białych zębów.

Nawet nie wiem kiedy, nasza rozmowa przechodzi do tego, że ma on 35 lat i jest od 15 lat żonaty. Na moje gratulacje, śmieje się do rozpuku mówiąc, że nie ma czego gratulować. Rodzice wybrali mu żonę z pomocą muzułmańskiej swatki.

Myślał, że dzięki temu zostaną oni odpowiednio dobrani pod względem charakterów. Nic bardziej mylnego. Takiej cholery jak ona, to w życiu nie widział. Potrafi kłócić się o najmniejszą pierdołę.

Wykombinował sobie zatem, że poślubi drugą żonę… w Pakistanie. Kiedy w Anglii następuje zima, on wsiada w samolot i leci spędzić dwa miesiące w Islamabadzie.

Pech chciał, że druga żona zaczęła chorować. Tygodnie przerodziły się w miesiące, miesiące w lata. Po wielu kosztownych badaniach, okazało się że jest ona chora na bardzo rzadką przypadłość. Można stopować jej objawy (dzięki dziennym dawkom zastrzyków), ale trzeba za nie sporo płacić.

Wysiadając, życzę mu aby zawsze pozostał tak wesoły. Dziękuje mi i dodaje, że może spróbuje “do trzech razy sztuka”! Teraz to już razem się śmiejemy.

 

Mohamet numer 2

Ma starannie przystrzyżone włosy i sokoli wzrok. Na oko ma 40 lat. Ubrany w elegancką koszulę, prezentuje się znakomicie. Ciężko ocenić, skąd właściwie jest, bowiem jego akcent nie pasuje do całości wizerunku.

Od razu nawiązuje ze mną rozmowę. Pyta się skąd jestem i jak długo tutaj przebywam. Ja próbuję odgadnąć i jego pochodzenie. Niestety… pudło!

Okazuje się, że pochodzi z Iranu. Wychował się w Niemczech. Zaś swoją żonę poznał na… Cyprze. Wyjechał tam na wakacje, i podczas dziennego spaceru, wpadł na Mariolę.

Zrobiła na nim duże wrażenie. Blondynka o niebieskich oczach i miłym usposobieniu. Do tego bardzo skromnie odziana. Już przy pierwszej kawie przegadali kilka godzin. Mieli wiele wspólnych tematów i zupełną lekkość bytu.

Rozstanie nie było łatwe, ale obiecali sobie, że jeśli ta znajomość przetrwa, to spotkają się za rok. Traf chciał, że Mariola dostała świetną propozycję pracy w Anglii.

Minęło 8 lat. W tym czasie pobrali się i osiedlili na dobre w samym środku Zielonej Wyspy. On w piątki chodzi modlić się do meczetu, zaś ona w niedziele chodzi do katolickiego kościoła.

Oboje mają znajomych z wielu kultur, w tym i angielskiej. I w szacunku wychowują swojego synka. Jedyna rzecz która im się nie podoba, to… brytyjska szkoła. Jak na tak tolerancyjny naród, problem mobbingu pozostaje nierozwiązany.

Potakując, życzę wytrwałości w użeraniu się z debilami. I przesyłam pozdrowienia dla jego żony.

 

Mahomet numer 3, Mahomet numer 4, Mahomet numer 5 – to historie na kolejną opowieść. A wy? Też macie swoich Mahometów? Jakie historie wam przekazali? Czegoś się z nich nauczyliście?

Wilczyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s