Luźne przemyślenia w oczekiwaniu na samolot

Raz na jakiś czas, lecę w odwiedziny do Polski. Robię to tanimi liniami ze względu na sentyment, jako że miło mi się kojarzą z zatłoczonym podmiejskim PKS-em, tyle że fruwającym 11 tysięcy metrów nad ziemią. Lubię też usiąść sobie wygodnie, kiedy tłum kłębi się w wielometrowej kolejce, czekając na załadunek do samolotu i obserwować kwiat narodu polskiego. Przez wiele lat emigracji zdążyłam wyodrębnić parę typów, które pojawiają się niezmiennie przed każdym lotem.

 

Tu muszę nadmienić, że stosunek do towarzyszy naszego lotu zmienia się wraz z naszym wiekiem. Zwykle kiedy jesteśmy dziećmi czy nastolatkami, podniecenie lotem nie pozwala nam nawet zastanawiać się kto obok nas usiądzie. Trochę później będziemy mieć nadzieję, że na pokładzie spotkamy kogoś ciekawego, czy ekscytującego, najlepiej odmiennej płci. Natomiast kiedy dobiegamy do 40stki, wznosimy serdeczne modły, by obok nas było puste miejsce.

Obserwuję więc towarzyszy podróży i w oczy rzuca mi się, że wszystkie młodsze dziewczyny mają podobny ubiór i wszystkie, bez wyjątku, ufarbowane są na blond. Co czasami daje nieco dziwny efekt jeśli panna jest urodzoną brunetką. Towarzyszy im zwykle umięśniony w miarę przystojny chłopak.

Z kolei, po przekroczeniu magicznej granicy, jaką są 30ste urodziny, kobiety przestają się farbować na blond, tyją gwałtownie, koło nich pojawia się zmęczony mąż i dwójka nadaktywnych dzieciaków w wieku przedszkolnym i czasami do kompletu teściowa. Wynika z moich obserwacji, że ta przemiana musi zachodzić w ciągu jednej nocy, bo nigdy nie widziałam stanów pośrednich.

Na palcach jednej ręki mogę policzyć dziewczyny, czy kobiety lecące same. Odmienną kategorią są dziewczyny lecące do domu z egzotycznym narzeczonym. Próbują zatuszować niepewność związaną z całą sytuacją patrząc się wyzywająco na towarzyszy podróży i jednocześnie widać, że są dumne, że wyróżniają się z szarego tłumu. Narzeczony jest przez nie molestowany z regularnością do 5 sekund, na wypadek gdyby ktoś nie zauważył, że są parą.

 

Wśród mężczyzn jest dużo więcej typów niż wśród kobiet. Pierwszym typem są wąsaci panowie w wieku średnim, którzy z radości (albo, żeby przeżyć spotkanie z rodziną w kraju) zaczynają się raczyć alkoholem już na lotnisku. W efekcie czego, kiedy wchodzą na pokład są już w bardzo dobrym humorze i z całą pewnością, będą podrywać stewardesy albo robić uwagi co do praw fizycznych (samolot, drogie panie… jest cięższy od powietrza, to musi spaść! hehehehehe!).

Inną grupą są pseudo-kryminaliści, którzy chwalą się zatargami z policją czy zamknięciem na 48 godzin w „komnacie zwierzeń” (czyli areszcie – to tłumaczenie dla czytelników spoza grypsery). Przy uważniejszym wsłuchaniu się w ich dyskusje, okazuje się, że nasi mistrzowie zbrodni weszli w zatarg z prawem dewastując klomby, albo siusiając do miejskiej fontanny.

Na tle reszty mężczyzn wyróżniają się zwykle pakerzy. Ci są raczej bardzo cisi, ale za to zajmują za jednym zamachem dwa miejsca. Reszta pasażerów patrzy na nich z przerażeniem i oblicza w myśli prawdopodobieństwo siedzenia obok nich.

Kolejną kategorią, ale na szczęście dość rzadką, jest Pan Śmierdziel. Uważa, że mycie się jest niemęskie, a dezodorant to imperialistyczny spisek. Można go wyczuć z odległości paru metrów, a ludzie obok niego ocierają łzy płynące z oczu. Ci którzy mają pecha siedzieć koło niego podczas lotu, marzą o nagłej dekompresji.

Czasami spotyka się hałaśliwą grupę młodych cudzoziemców lecących na wieczór kawalerski (panie z reguły są mniej odważne by spędzać wieczór panieński w tak orientalnym kraju jak Polska). Ci z reguły są bardzo podekscytowani na początku podróży, ale cichną gwałtownie po wylądowaniu…

 

Moje rozmyślania kończą się zwykle, kiedy muszę pokazać paszport (Tak, wyglądam inaczej niż na zdjęciu. Tak, to było dawno temu. Tak, przytyłam od tamtego czasu…). A potem siedząc między Pakerem a Pseudo-Kryminalistą, z Panem Śmierdzielem z tyłu, zastanawiam się jak głośno zacznę chrapać po zaśnięciu. I pomimo tylu lotów, cały czas odrywający się od ziemi samolot ma coś z magii.

Szczurzyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s