Toksyczni ludzie a empaci – czyli o moim przebudzeniu

W pewien listopadowy dzień, usiadłam… i zaczęłam płakać. Wstęp prawie jak jeden z poczytnych tytułów Paulo Coelho Na Brzegu Rzeki Piedry Usiadłam i Płakałam.

 

Było to dziwne uczucie, które towarzyszyło mi od dłuższego czasu, ale tego dnia obudziła się do życia zupełnie inna osoba. Jakby część mnie umarła i narodziła się nowa postać.

To, że mam skomplikowany charakter i wiele różnych “osobowości” wiedziałam od dłuższego czasu. To, że ciężko ze mną czasem wytrzymać ze względu na mój autorytarny charakter i obsesję na punkcie czystości, przekonała się niejedna osoba. To, że jestem INFJ (ponoć 1% ludzi na świecie… o ile statystyki nie kłamią), dowiedziałam się niedawno.

Oznacza to, że odczuwam wszystko dookoła mnie ze zdwojoną siłą, bowiem nawet najbłahsza opinia rzucona przez kogoś zupełnie niedbale… potrafi wwiercić się do wnętrza mojej duszy. Równocześnie potrafię walczyć o sprawy bliskich i poszkodowanych, jak sam Sun Tzu (legendarny generał Chińskiej armii), często spychając potrzeby własne.

 

No więc siedziałam tak becząc i zastanawiałam się: czego ja tak naprawdę chcę od życia?! Przecież chciałam pomagać innym, ale później miałam pretensje do siebie… że czułam się wykorzystana.

Wszystkie podobne sytuacje spadły na mnie w tym samym czasie. Tak jakbym miała wypisane na czole “ludzkie popychadło”. Osoba, której zaproponowałam pomoc za darmo z pewnym projektem dla miasta, zaczęła narzucać coraz więcej, w chamski sposób. Na informację, że kolejne prace będą kosztowały, próbowała przekonywać mnie, że zupełnie źle ją zrozumiałam, bo przecież zapłaciłaby gdyby mogła.

Kolejna osoba na biznesowym spotkaniu, ujawniła że on i jego projektant, którego mi ukradł (o czym chyba zapomniał) biorą trzy razy większą stawkę niż ja, od klienta… którego także mi ukradł. Usłyszałam ponadto, że może powinnam iść do psychoterapeuty.

Następna osoba, napisała do mnie, że chciałaby abym wykonała pewien prywatny projekt prawie za darmo, i że nie obrazi się jeśli odmówię. Dodam, że osoba ta zarabia jedną z lepszych krajowych pensji.

 

Analizując dalej kolejne sytuacje, zorientowałam się, że wiele osób, które wydawały się moimi przyjaciółmi… wcale nimi nie były.

Jedna ze znajomych, na każdym spotkaniu narzekała, jak to jej się źle wiedzie, choć miała świetną pracę, masę oszczędności oraz faceta którego sama wybrała. Potrafiła nawijać przez około 90% spotkania o sobie. Zupełnie ignorując co ja mówiłam.

Kolejna znajoma, przy chorobie chętnie pomagała, ale gdy widziała mnie szczęśliwą, od razu prawiła mi komplement… nasączony jadem złośliwości. I mimo, że sama nie potrafiła zbudować żadnego związku, od razu wiedziała, że mój partner do mnie nie pasuje.

Jeszcze jedna znajoma, potrafiła bombardować mnie wiadomościami goryczy, jeśli nie odezwałam się będąc przelotem. Albo dzwoniła do mnie późno w nocy, szukając dziury w całym… bo za dużo alkoholu wypiła.

Mogłabym siedzieć kolejnych kilka godzin, rozpisując się o podobnych sytuacjach. Ale myślę drogi czytelniku, że masz już w głowie pewien obraz.

 

Co nastąpiło po tym, jak skończyło się moje morze łez?! Otóż… weszłam w listę kontaktów smartfona oraz facebooka, i bezlitośnie usunęłam wszystkie “osoby”, przy których miałam mieszane uczucie lub wręcz odrzucało mnie.

Od tamtego dnia minęło już siedem miesięcy, a ja mogę szczerze powiedzieć, że jestem o wiele szczęśliwszą osobą.

Klienci i partnerzy biznesowi, z którymi obecnie współpracuję, są to osoby nastawione na “time is money” i nie marnują niczyjego czasu, bezsensownymi spotkaniami. Są to ludzie, którzy skupiają się na budowaniu siebie i swoich biznesów, równocześnie ceniąc osoby, z którymi współpracują.

Znajomi, którzy mnie obecnie otaczają, są to osoby, które podchodzą do życia z ogromnym entuzjazmem tak jak ja. Są to osoby nietuzinkowe o otwartym umyśle, które potrafią szczerze wysłuchać i nie narzucają swojego postrzegania świata innym osobom. I choć czasem każdemu zdarza się być smutnym czy wyrzucić z siebie złość, wiemy że nie zostanie to nam wypomniane.

I takich relacji życzę i wam drodzy czytelnicy.

Wilczyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s