Angielski… dogging

Wiele lat temu mieszkałam na przedmieściach małego angielskiego miasta. Dom otaczały pola i krzaki, a wśród nich znajdowały się zatoczki, gdzie kierowcy zatrzymywali się na odpoczynek. Była to ulubiona miejscówka ludzi, którzy wyprowadzali psy.

Zawsze kiedy wracałam w nocy, widziałam tam parę osób. Oczywiście, dziwiło mnie, że ludzie wyprowadzają psy o pierwszej nad ranem… w zupełnych ciemnościach! Ale zrzucałam to zawsze na dziwne cudzoziemskie obyczaje.

 

Pewnego dnia jednak moja niewinność się skończyła, kiedy współlokator postanowił mnie uświadomić, co tak naprawdę dzieje się na tych polach nocami. Wtedy po raz pierwszy spotkałam się ze zjawiskiem doggingu.

Dogging jest zjawiskiem czysto brytyjskim i polega na tym, że dwie grupy: ekshibicjoniści i podglądacze zbierają się w jednym miejscu. Ekshibicjoniści uprawiają seks w samochodzie lub na łonie przyrody, a podglądacze ich obserwują, oczywiście za przyzwoleniem. Kochanków świadomość bycia podglądanymi… nakręca, a podglądacze mogą się zaspokoić (wizualnie bądź ręcznie).

Kiedyś trzeba było być „w temacie” aby znać tego typu miejscówki. Teraz za sprawą internetu można umówić się z konkretnymi ludźmi, którzy dokładnie spełniają nasze wyobrażenia (estetyczne, czy dowolne inne). Byłam zdziwiona ilością stron, przez które można się umówić na tego typu eskapady!

 

Czy jest to legalne? To trudne pytanie. I tak i nie. Jeśli uprawiamy seks w miejscu, które jest bardziej publiczne niż ukryte, możemy dostać mandat za nieobyczajne zachowanie, zaś w najgorszym wypadku być wciągniętym na listę przestępców seksualnych.

Co prawda nie bardzo wiem gdzie to trzeba robić, żeby zaliczyć to ostatnie. Chyba, że uprawiać seks przed Buckingham Palace?! Jeśli zaś zabawa odbywa się w przydrożnych krzaczorach, to raczej nic nam nie grozi.

Chociaż ostatnio pojawił się w Anglii trend, by uprawiać dogging w miejscach, gdzie znajdują się zabytki. Ot takie połączenie zainteresowania seksem i poznawania rodzimej historii w jednym.

Mój współlokator miał piekielne poczucie humoru i samochód odkupiony od byłego policjanta, który był wyposażony w niebieskie migające światło – tak zwanego „koguta”. Bardzo często go włączał, kiedy podjeżdżał w pobliże naszego domu i widział, że parę osób już się zebrało na dogging.

Podobno widok pryskających w popłochu podglądaczy i kochanków był tego wart!

 

Miejmy na zatem na uwadze wszystko, kiedy zobaczymy zaparkowany w ustronnym miejscu samochód. Podejście i zapytanie, czy kierowca zgubił drogę, nie zawsze jest najlepszym pomysłem…

Szczurzyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s