Stalking w kobiecym wydaniu

Zaczęło się zupełnie niewinnie.

Mój Towarzysz Życia (TŻ) od wielu lat działa jako doradca w ramach związków zawodowych. Przez ten czas pomógł wielu ludziom i jeszcze większą liczbę reprezentował przed sądem pracy. Parę lat temu został poproszony o pomoc Pewnej Pani (PP), którą szefowa chciała usunąć ze swojego zespołu tłumacząc to małą produktywnością. Po jego interwencji, PP przeniesiona została do innego działu.

PP była bardzo zadowolona i w ramach podziękowania dała TŻ czekoladki. Nie było to niczym dziwnym, nie był to pierwszy upominek od wdzięcznego “klienta”. Nadeszły Święta Bożego Narodzenia i… TŻ znowu dostał prezent z tej okazji. Przyjął go, ale starał się wytłumaczyć, że naprawdę nie ma takiej potrzeby. Z czasem zaczął dostawać prezenty z okazji urodzin, Nowego Roku, Wielkanocy, Walentynek itp… Prosił za każdym razem PP, by tego nie robiła, ale ona pozostawała głucha.

Wiem, że TŻ powinien był być trochę bardziej stanowczy i zwyczajnie odmawiać przyjęcia kolejnych podarunków. Chociaż było to dziwaczne, nic nie zwiastowało niebezpieczeństwa. PP była po 50-tce, zamężna i posiadała dorastające już dzieci. Wiedziała też, że TŻ jest w związku ze mną, znałyśmy się z widzenia, jako że wszyscy pracowaliśmy w tym samym miejscu. Staraliśmy się odwdzięczyć okolicznościowymi podarunkami, pomocą PP, czy zapraszaniem PP z mężem na wspólne wyjścia.

Tymczasem w moim dziale nastąpiła reorganizacja i trafiłam do jednego zespołu z PP. Przez parę tygodni nic się nie działo. Ale… podarki zaczęły się robić coraz większe i bardziej wartościowe, i coraz częściej przewijały się w nich motywy serduszek.

 

Sprawa nabrała tempa jednego dnia. PP od czasu do czasu podwoziła TŻ po pracy, było to po drodze do jej domu. Tego dnia byłam na mieście i fatalnie się poczułam. Poprosiłam TŻ by zamówił taksówkę i pojechał ze mną do domu, bałam się, że sama po drodze zemdleję. TŻ, który jeszcze o tej porze był w pracy, wysłał wiadomość do PP i wyjaśnił, że musi wcześniej wyjść.

Niby zwyczajna sytuacja. Następnego dnia jednak PP przyszła do działu, gdzie pracował TŻ i zrobiła mu olbrzymią awanturę. Krzyczała, że wie, że się z niej śmiejemy i że ja nim manipuluję. TŻ był zupełnie osłupiały.

Mimo, że PP potem przeprosiła za “nieporozumienie”… stosunki się znacznie ochłodziły. TŻ stanowczo odmówił przyjmowania jakichkolwiek podarków i wspólnych podwózek. PP przyjęła jednak inną strategię. Pracowałyśmy cały czas w tym samym zespole i jej zachowanie względem mnie było normalne. Bacznie jednak mnie obserwowała i nieustannie bombardowała TŻ przez komunikator wewnętrzny “dowodami” na to,  jak złą pod każdym względem kobietą jestem. Wszystko to w czasie pracy!

TŻ powiedział jej wprost, że nie życzy sobie, jakichkolwiek komentarzy na mój temat. Ja tymczasem nie wiedziałam co z tą sytuacją zrobić. Przestałam z nią rozmawiać na inne tematy poza służbowymi.

Tymczasem wiadomości PP zaczynały się robić coraz bardziej paranoidalne i dziwne. Zaczynało być widać, że jest to osoba niezrównoważona. TŻ informował o tym naszego przełożonego, ale problem był bagatelizowany. Ostatnia wiadomość, którą od niej dostał, była tak niepokojąca, że zdecydował się ją wydrukować i jako dowód przedstawić naszym przełożonym żądając, by rozwiązali tą sytuację raz na zawsze.

Nasi przełożeni postawieni przed twardymi dowodami, nie mogli już sytuacji bagatelizować. PP została tylko pouczona i zablokowano jej możliwość wysyłania wiadomości. Próbowała jeszcze dawać prezenty i kartki TŻ, dzięki temu dostała zakaz zbliżania się do niego w miejscu pracy. Ponieważ w jej wiadomościach nie było gróźb, nie było sensu informować policji.

 

Cały czas pracujemy w jednym zespole. PP nie odzywa się do mnie, ale non-stop mnie obserwuje. Od koleżanek wiem, że obwinia mnie za całe zło świata. Opowiadała też, że TŻ pomógł jej lata temu, nie z ramienia związków zawodowych, ale dlatego “że coś do niej czuł”! Jest przekonana, że to ja swoimi manipulacjami sprawiłam, że TŻ się do niej nie odzywa. Ona nie zrobiła nic złego.

W czasie gdy to się działo, zaczęłam czytać na temat kobiet stalkerek. Chciałam się upewnić, na ile takie osoby mogą być niebezpieczne. Od razu rzuciły mi się w oczy punkty wspólne występujące w naszej historii i w opracowaniach psychiatrycznych:

  • Kobiety stalkerki, w przeciwieństwie do mężczyzn stalkerów mogą być nawet w długoletnich związkach w tym samym czasie kiedy rozwijają niezdrową fascynację “ofiarą”.
  • “Ofiara” często z zawodu jest lekarzem, psychologiem, adwokatem lub doradcą. Jej “zawodowe” zainteresowanie często jest przez stalkerkę odczytywane jako sugestia romantyczna czy seksualna.
  • Kiedy nastąpi konflikt i “ofiara” stanowczo urwie kontakt, stalkerka obarcza za to winą osoby trzecie, które w jej mniemaniu doprowadziły do tego swoją manipulacją i zazdrością. Uważa, że ofiara cały czas coś do niej czuje, tylko się boi lub wstydzi okazać uczucia.
  • Skargi na tego typu zachowania są często bagatelizowane przez policję czy przełożonych. Nawet jeśli dojdzie do kary, jest ona znacznie lżejsza, niż w stosunku do mężczyzny.
  • Oczywiście stalkerki są bardzo różne. Niektóre mogą prześladować ofiary latami, inne będą się bały konsekwencji i utemperują swoje zapędy. Należy pamiętać, że jeżeli wysuwają groźby w stosunku do ofiary czy jej bliskich… ryzyko ich wykonania jest znacznie wyższe niż w przypadku mężczyzn stalkerów.

 

I przede wszystkim należy pamiętać o jednym. Jeżeli czyjeś zachowanie zaczyna być dziwne i podejrzewasz, że masz do czynienia ze stalkerem, należy zbierać wszystkie dowody. Przydadzą się, kiedy sprawa wymknie się spod kontroli.

Szczurzyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s