Czy poliamoryczność jest czymś złym?

Ostatnio wpadłam w sieci na kilka ciekawych artykułów, a także pytań zadanych na Quora… odnośnie poliamoryczności (czyli praktyki lub pragnienia posiadania wielu związków w tym samym czasie). Postanowiłam przetłumaczyć jedno z nich.

(…) Nie mogę przestać myśleć, że związki poliamoryczne są czymś złym, nawet jeśli nie chcę tak ich postrzegać (wybaczcie). Jakie są tego strony pozytywne? Czy poliamoria jest orientacją seksualną? Jak mogę okazać takim osobom szacunek? (…)

 

Na pytanie odpowiedziała m.in. Sandra Lutka. Poliamoryczna przez całe życie. W kilku ponad dziesięcioletnich związkach.

(…) Po pierwsze dziękuję za twoją szczerość, a także o zadane pytanie z zupełnie innego punktu widzenia. Nie powiedziałabym, że poliamoria jest orientacją seksualną. Jeśli już to jest to orientacja emocjonalna.

Jako bardzo ogólna wytyczna, swingerzy szukają seksu poza związkiem, równocześnie utrzymując głęboką emocjonalną więź, wyłącznie z jedną tylko osobą. Ludzie poliamoryczni są otwarci zarówno seksualnie, jak i emocjonalnie, na więzi z kilkoma osobami. Bez znaczenia czy w hierarchii, czy na równi.

Zawsze wiedziałam, że jestem poliamoryczna, jeszcze zanim usłyszałam to wyrażenie. Zachowanie monogamiczne jest dla mnie czymś trudnym do zrozumienia… Jak możesz kogoś kochać, a później “przestać kochać”? Czy ta miłość była zatem prawdziwa skoro tak łatwo się ją zakończyło (jak często widzę naokoło siebie)?

Czy to znaczy, że ludzie monogamiczni zakochują się w wyobrażeniu danej osoby, ale nie samej istoty tej osoby, a później zrywają kiedy ich wyobrażenie nie pokrywa się z rzeczywistością?

Moi partnerzy mogą widywać inne osoby, randkować, tworzyć związki a nawet zakochać się, bez mojej obawy że któregoś dnia mnie opuszczą “bo spotkali kogoś nowego”. Taki związek może rozpaść się jedynie z przyczyn zależnych od nas samych, a nie “czynników zewnętrznych”. I właśnie dlatego, daje mi to poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji.

Dzięki temu mogę się kierować w życiu prawdą. Mogę być ze sobą oraz innymi zupełnie szczera. Mogę doświadczać życia z otwartym sercem i szczerze wyrażać moje emocje.

 

A oto konkretne przykłady dlaczego uważam, że poliamoryczność jest czymś dobrym.

Mogę odkrywać i doświadczać wszystkich aspektów mojej osobowości, dzięki moim dwóm zupełnie odmiennym partnerom. Honey1 jest bezmyślny i zabawny – z nim robię głupawe i śmieszne rzeczy. Honey2 jest ciekawskim naukowcem – z nim dyskutuję i okupuję mój mózg. Honey1 jest pełen pasji i perwersji – z nim uprawiam nieokiełznaną miłość. Honey2 lubi drapanie po plecach i długi sen – na nim stosuję masaż oraz świetnie się wysypiam.

Jako osoba ze sporym apetytem seksualnym – jeśli byłabym w monogamicznej relacji z partnerem Honey2, musiałabym z przykrością się z nim pożegnać, albo też stać się sfrustrowaną i zgorzkniałą jędzą, która wszczynałaby kłótnie co i raz. Zamiast kontynuować znajomość, z tym jakże fascynującym człowiekiem.

Lubię spędzać czas sama…  i nie lubię baseballu. Dziewczyna mojego partnera Honey1 lubi baseball tak jak i on, a więc on ma możliwość cieszenia się tym sportem z kimś o kogo dba, a ja w tym czasie mogę się zerwać z haczyka. Wtedy też z przyjemnością oddaję się czytaniu książek, popijając przy tym latte.

Otrzymuję i daję więcej miłości! Moi partnerzy kochają mnie, i ja kocham ich także. Kocham ich rodziny. Dziewczynie mojego partnera też życzę jak najlepiej. Z kolei mój bliski przyjaciel i kochanek, przedstawił mi swoją żonę… Jej osoba także wzbogaciła moje życie, pomimo że nie widuję ich zbyt często.

Mam tendencję do utrzymywania kontaktu z ludźmi, z którymi nawiązałam obustronną więź emocjonalną i fizyczną. Większość głębszych przyjaźni narodziła się ze związków z nimi. Niektórych uważam za rodzinę z wyboru.

Mam więcej osób, o których mogę się troszczyć! Nie mam dzieci, i nigdy ich nie chciałam. Aczkolwiek lubię mieć wokół siebie wielu dorosłych, o których mogę się troszczyć. Mam możliwość robienia miłych rzeczy dla większej ilości osób, i obserwowania jak ich oczy z radości zapalają się.

Mam więcej osób, które o mnie dbają. Mam więcej osób, które mogą zawieźć mnie do szpitala lub ugotować rosół jak jestem chora. Kiedy mam głęboki problem etyczny, Honey1 zawsze pomoże. Jeśli jednak dalej nie jestem pewna, Honey2 dogłębnie to ze mną przeanalizuje, nie pozostawiając żadnych wątpliwości. Stosunki międyludzie czy budowanie pułek? Honey2. Obejrzenie spektaklu, nowego lochu czy przytulanie na kanapie? Honey1.

Mogę być szczera i dzięki temu nawiązać głęboką intymność. Honey2 jest monogamiczny i preferuje aby z nim raczej nie dzielić się na temat innych. Z Honey1 nie ma granic. Podoba mi się jakiś mężczyzna na ulicy? To pokazuję go jemu palcem. Mój partner widzi atrakcyjną kobietę podczas naszego spaceru? Oboje będziemy się na nią gapić. Fantazje seksualne, stany emocjonalne, jakiekolwiek obawy czy radości – wszystko to możemy przedyskutować.

Poliamoryczność sprawdza się najlepiej kiedy wszyscy partnerzy, mogą otwarcie się ze sobą komunikować. A także jeśli nauczyli się omawiać problemy, potrafiąc dokonać samokrytyki bez nadmiernego zasmucania się.

Myślę zresztą, że powyższe umiejętności będą sprawdzać się także w związkach monogamicznych. Dzięki całkowitemu dzieleniu się sobą i dogłębnemu poznaniu moich partnerów, moje związki stają się głębsze i mają dla mnie szczególne znaczenie.

 

“Jak mogę okazać poliamorycznym osobom szacunek?”
Ty już okazałeś szacunek poprzez taktowne zadanie pytań bez poprzestania na odrzuceniu zagadnienia. Dziękuję! (…)

 

Oryginał powyższego tłumaczenia możesz znaleźć tutaj. A ty… jakie masz zdanie na temat osób poliamorycznych? A może sama/ sam jesteś w takich związkach?

Wilczyca

Jedna myśl na temat “Czy poliamoryczność jest czymś złym?

  1. Poliamoryczność – związki z wieloma partnerami… nawet nie wiedziałam, że to się tak nazywa. Czytając artykuł miałam mieszane uczucia, bo nauczono mnie żyć inaczej. Sama chciałabym być czasem tak jak ona. Mieć taką mentalność, nie zazdrościć. I mieć wokół ludzi myślących w ten sam sposób.

    Nie chcę nikogo oceniać czy to źle, bo rzeczywiście, żeby żyć w prawdzie powinniśmy uwolnić się od przywiązań. Wtedy wszystkim by się żyło lepiej, bez lęków. A poza tym! Dziki seks i masaż kręgosłupa można mieć z jednym partnerem tylko trzeba trafić na taką osobę, a to idzie w obie strony.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s