Damsko-męskie manewry – zaduma przy kawie

Kawa… Przynajmniej raz w tygodniu lubię doświadczać prawdziwego bogactwa kawy. Napawać się jej zapachem i smakiem. Czuć jak przeze mnie przepływa. Obserwować ludzi. Ich miny, chód czy wygląd. Najlepiej siedząc przodem do ruchu ulicznego. Tak jak się to robi w Paryżu. Ty zamieniasz się w widza, zaś piesi są twoimi aktorami. Często wtedy zamyślam się i wędruję w meandry mojego umysłu. Z tajemniczym uśmiechem przypominam sobie różne historie. Oto kilka z nich.

 

Historia numer jeden.

Spotykam się ze znajomym, w kawiarni znajdującej się na najniższym piętrze jego biura. Przystojny facet o sokolim wzroku i lekkim zaroście. Lubi adrenalinę. W wolnych chwilach skacze na spadochronach. Ma za sobą ponad dwieście skoków. Teraz kombinuje jak to zrobić z kamerą i dronem w tym samym czasie.

Na co dzień pracuje w zawodzie eksperta od przestępstw w sieci czyli “digital forensics”. Fart chciał, że akurat tego dnia prawie wszyscy z jego pracy mieli tzw. “dress party” (przebieraną imprezkę). Kilka dni przed, poszli do lumpeksu i każdy złowił jakiś śmieszny strój typu więzień lub panna młoda.

Siedzimy z Craigiem na dole. Nagle patrzymy… cała ta wataha wpada do kawiarni i rozsiada się przy ogromnym stole jak w ostatniej wieczerzy!

Następnego dnia. Craig do mnie pisze…

Dzisiaj kilka osób się pytało w pracy, co to za laseczka, z którą wczoraj byłem? Powiedziałem, że przyjaciółka. Jedna dziewczyna nie uwierzyła mi. Inny znajomy powiedział, że jeśli to moja randka, to mam jaja jak berety, aby przyprowadzać dziewczynę w miejsce pracy przed ten cały tłum.

Mówię mu: widzisz… od razu twoje akcje poszły w górę. Teraz laski z pracy będą się o ciebie zabijać. A na pewno masz już jedną wielbicielkę, bo jak wychodziliśmy to ona wwiercała się we mnie w nieprzyjemny sposób spojrzeniem z rodzaju “co to za sucz?”.

Odpowiada, że bawią go te komentarze, bo jak widać w pracy ludzie aby sobie umilić czas, zawsze szukają okazji do ploteczek. A Anglicy uwielbiają dobrą ploteczkę. Będą się przy tym śmiali do rozpuku. I nie ważne, że wieczór wcześniej dwie znajome z pracy zrobiły z nim tzw “kanapkę” (sandwich). Jedna ocierała się o niego z tyłu pupą, a druga klęczała w pozie imitującej ciągnięcie druta. Obserwujący mieli niezły ubaw, tym bardziej, że było to na parkiecie do tańca. Bezcenne.

 

Historia numer dwa.

Otwieram Facebook messenger a tam wiadomość w oczekujących na zatwierdzenie. Od lovelasa, po którym słuch zaginął sześć lat wcześniej. Napisał, że bardzo się o mnie martwił. Co się ze mną stało i czy wszystko u mnie dobrze? Ehm…

Przypomniało mi to ostatnią zaczepkę ze strony innego kolesia, który pisał że czuje się samotny… a tak naprawdę leżał w łóżku i zachciało mu się bzykać. Nie ważne, że żona zmordowana pracą, chorobą nerek i małym dzieckiem – zasnęła na kanapie, piętro niżej.

Wracając do wiadomości od lovelasa… walnęłam mu, żeby nie bajdurzył, bo ściemę czuć na kilometr, aż przesiąka przez ściany. Oczywiście reakcja była do przewidzenia… standardowe oburzenie. Więc mu odpisałam, że skoro tak to po chuj pisze do mnie z konta na lipnym imieniu ze zdjęciem nagiego sześciopaka. Oczywiście to zignorował.

Więc rozmowa toczyła się dalej. W międzyczasie chciał wybadać gdzie mieszkam. Wiadomo… chciał wpaść na chatę w czasie lanczu w pracy, na szybki numerek. Dostał zdawkowe – w centrum, a jak się miewa twoja żona i dzieci? Pięć minut kombinował co odpisać, bo widać było po messengerze, że pisze i usuwa. Padła wyrocznia “dobrze”.

Zaczął coś migotać o tym, że on się zmienił, i że to był błąd… Ale co?! A no tak! Przeleciałeś mnie, ale zapomniałeś dodać, że masz żonę?! Odpisałam… teraz to już wogóle pierdolisz od rzeczy. A myślałam, że jesteś samcem Alfa. Po tym dostałam odpowiedź, żebym podała mu numer to porozmawiamy, “bo tak będzie łatwiej”.

Haha dobry manewr, ale na poziomie przedszkolaka. Napisałam mu, że numer dostanie, jak przedstawi mnie do kluczowej osoby rekrutującej, bo widziałam, że pracuje teraz na wysokim stanowisku w rządzie. Zblefował, że oczywiście… pomoże jak może. Pięć minut później… usunął konto.

A więc wysłałam na jego prawdziwe konto, zdjęcie ściągnięte z facebooka jego żony – całej uśmiechającej się rodzinki. Z dopiskiem: nie życzę sobie abyś po wielu latach pisał do mnie o “dupie maryni”, jak dobrze wiemy że chcesz mnie przelecieć, kiedy żonki nie ma w pobliżu. Nie zdziwię się, jeśli ona też używa sobie życia z innymi mężczyznami pod twoją nieobecność.

Psychologiczna zagrywka, ale może jełop zda sobie sprawę, że nie jest takim lovelasem na jakiego pozuje. Na zakończenie dodałam, aby poszedł kurwić się gdzie indziej, bo ja nie mam czasu na taką tandetę jak on. Żegnam.

 

Historia numer trzy.

Przeglądam sobie ogłoszenia na tzw. Craigslits. Jest to portal gdzie każdy może wrzucić swoje ogłoszenie za friko. Wiele z tych ogłoszeń spokojnie nadają się pod kategorię sutenerstwo czy pedofilia. Czasem zastanawiam się, czy admina strony nie wywiało gdzieś na księżyc.

I tak w kategorii pod ofertami z pracą, mamy całą masę ogłoszeń dla asystentek. Normalnie jakaś niesamowita podaż. Czytam pierwsze z nich.

Szef poszukuje młodej i żądnej przygód asystentki, która zdejmie ciężar z jego pleców. Musisz posługiwać się komputerem. A także musisz pomóc szefowi w redukowaniu jego stresu. Praca na pół etatu. Dobra stawka dla dziewczyny, która wie jak nęcić i uprzyjemniać. I jeśli nie masz swojego źródła transportu, szef ciebie odbierze i później podrzuci pod dom. Godziny pracy dogodne. 2-3 godziny dziennie. 2-3 razy w tygodniu. 200pln za godzinę.

Druga taka perełka: przystojny biznesmen szuka dojrzałej kobiety do zadań administracyjnych. Kogoś kto jest dobry w wypełnianiu papierów i wyszukiwaniu danych. Idealnie jeśli jesteś otwarta umysłowo, zabawna i rozmowna. Proszę odpisz załączając informację o sobie oraz zdjęcie pełnej sylwetki. Zapłata 200pln za godzinę.

 

Powoli dopijam moją kawę, przywołując umysł do rzeczywistości. Kwestia mężczyzn dalej pozostaje dla mnie zagadką. Jedno co jest pewne, to to, że trzeba było rzucić studia biznesowe w diabły.

Wilczyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s