Aborcja i szczyty hipokryzji w Polsce

Do napisania tego artykułu skłoniła mnie wiadomość o śmierci prof. Romualda Dębskiego. Dla tych, które nie słyszały o tym nazwisku: prof. Dębski był wybitnym ginekologiem-położnikiem. Dzięki niemu na świat przychodziły dzieci kobiet, którym nikt przedtem nie dawał szansy na zostanie matką. Prof. przeprowadzał też operacje w łonie matek, często na sercach wielkości małej monety.

Był też jednym z niewielu lekarzy, którzy nie ugięli się przed kościelną propagandą. Kiedy wiadomo było, że płód jest obarczony wadami rozwojowymi, zgodnie z prawem obowiązującym w Polsce, jeśli rodzice tak zdecydowali, przeprowadzał aborcję. Było to solą w oku prawicowych środowisk. Przed Szpitalem Bielańskim w Warszawie gdzie pracował, od paru lat stały pikiety i billboardy aktywistów pro-life.

Tu można przeczytać bardzo mądry wywiad z prof. Dębskim: Lekarz ma obowiązek działać zgodnie z wiedzą medyczną, a nie zasłaniać się klauzulą sumienia.

Jego śmierć i pogrzeb na nowo rozpoczęły debatę na temat zakazu aborcji, w przypadku kiedy płód wykazuje szereg wad rozwojowych niemających szansy na wyleczenie. Ten artykuł nie jest o aborcji jako takiej (decyzja o niej powinna być podjęta zgodnie z sumieniem rodziców i nikogo innego), ale o hipokryzji z nią związanej.

Kiedy byłam bardzo młoda myślałam, że ludzie którzy opowiadają się przeciwko prawu do aborcji, sami w trudnej sytuacji trwali by w swoich poglądach i nie zdecydowali się na nią. Późniejsze doświadczenia pokazały, że byłam bardzo naiwna.

Pierwsza sytuacja, która do głębi mną wstrząsnęła, miała miejsce, gdy byłam jeszcze na studiach. Moja koleżanka zaszła w nieplanowaną ciążę, a tatuś dziecka (jak to czasami bywa) ulotnił się. Dziewczyna nie była w złej sytuacji, miała własne mieszkanie, dobre studia i zaplecze finansowe by wychowywać dziecko.

Miała też wujostwo, które opiekowało się nią i jej siostrą (rodzice zmarli, kiedy obie były jeszcze niepełnoletnie). Byli to ludzie, którzy opowiadali się przeciwko aborcji w jakimkolwiek przypadku. Wielokrotnie organizowali pikiety i marsze ze zdjęciami porozrywanych płodów. Kiedy moja koleżanka powiedziała im, że jest w ciąży, ci natychmiast zadecydowali, że trzeba przeprowadzić… aborcję!

Nie interesowało ich, że dziewczyna chciała urodzić i wychować dziecko, tylko to, co ludzie powiedzą na panieńskie niemowlę. Koleżanka wbrew ich namowom urodziła córeczkę i zerwała z nimi kontakt. A oni? Cały czas chodzą na pikiety i protestują przeciwko aborcji.

Wielokrotnie później natknęłam się na sytuacje, o których wspomina w wywiadzie prof. Dębski, kiedy ludzie oficjalnie deklarowali jedne poglądy, a gdy tylko sytuacja stała się niewygodna, bez mrugnięcia okiem decydowali się na aborcję. I argument zawsze był jeden i ten sam: „Bo TO jest zupełnie inna sytuacja”.

Wielokrotnie widziałam lekarzy z willami i pokaźnym majątkiem zdobytym na latach przeprowadzania skrobanek (kiedy były jeszcze legalne), którzy na stare lata stali się bardzo pobożnymi pro-liferami (choćby jak niesławny doktor Chazan). Ale majątku zdobytego dzięki grzechowi niespecjalnie chcieli się pozbyć!

Miałam znajomych, którzy byli za całkowitym zakazem aborcji. Ale tylko po tym, kiedy sami dorobili się zdrowych dzieci, więc sytuacja przestała ich dotyczyć. Widzę w pochodach przeciwko aborcji kobiety po 60-tym i 70-tym roku życia. A z opowieści mojej mamy wynika, że w jej pokoleniu prawie wszystkie koleżanki miały skrobankę (która traktowana była wtedy jak antykoncepcja). Gdzie one wszystkie się podziały?

Prawda jest taka, że duża część polskiego społeczeństwa to hipokryci, skoro zgadzają się ze stwierdzeniem, że w Polsce aborcji nie ma. W czasach, kiedy dostęp do antykoncepcji jest utrudniony, kiedy lekarz czy aptekarz może odmówić wydania pigułki „po”, jakoś nie mamy nagłego przyrostu ciąż, a wręcz jeden z najniższych przyrostów naturalnych w Europie. To gdzie te ciąże się podziewają? I dlaczego kliniki aborcyjne na Słowacji, Czechach czy Niemczech mają strony po polsku?

My kobiety z dobrą pracą, z dużych miast, wykształcone – ignorujemy aborcyjne przepychanki, wiedząc że w sytuacji podbramkowej mamy możliwości i finanse, by sobie poradzić. Co zatem z kobietami, które tego zaplecza nie mają!?

Jakoś tak trudno jest uwierzyć w moralność pro-liferów.

Szczurzyca

2 myśli na temat “Aborcja i szczyty hipokryzji w Polsce

  1. Ludzie bywają hipokrytami to prawda, jednak ja – katoliczka ale nie dewotka, mam nadzieję, że jest wśród nas wiele rozsądnych i mądrych osób. Aborcja nie jest dobrym rozwiązaniem, ale urodzenie upośledzonego dziecka, które będzie musiało żyć z balastem choroby samo, gdy rodziców zabraknie – też nie jest dobre. Bo tu nie ma idealnego rozwiązania, ale wiesz, tak sobie myślę, że gdyby przenieść dyskusję na poziom religijny, to skoro wierzymy w dobroć Boską, to trzeba również głęboko wierzyć w to, że nasze czyny podejmowane, wykonywane w dobrej wierze, czasem pod wpływem niedobrych emocji, smutnych okoliczności, będą potem (bo przecież o to chodzi katolikom, o to co będzie potem, po śmierci, o zbawienie, życie wieczne itp.), więc, że te czyny będą inaczej rozpatrywane, z uwzględnieniem okoliczności.

    Jakoś nie chce mi się wierzyć, że aborcja nawet upośledzonego dziecka to dla matki pikuś. To nadal trauma i rozpacz, że musi wybierać, podejmować decyzję. Już samo to jest dla niej czymś niewyobrażalnym dla innych ludzi. Jak można ją za to karać. A lekarz rzeczywiście ma wykonywać swoją pracę zgodnie z własnym sumieniem i wiedzą.

    Polubienie

  2. Hmmm… od wielu lat jestem (a już teraz byłam) sąsiadką prof. Dębskiego, jego żony i ich dzieci. Ktoś w mediach wogóle o nich wspomniał? Tak… mają ich troje.

    Powołanie, pasja, osobowość i charakter… i był ktoś taki jak prof. Dębski. Człowiek, który wiedział i wierzył w to co robił. Mało jest osób, które mają w sobie tyle siły i nie przejmują się, bo wiedzą że robią dobrze. Jego żona także zalicza się do tych osób.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s