W szponach miłości

Dzisiaj piszę na dosyć trudny temat. Pomimo, że tytuł brzmi jak thriller erotyczny, ma on jednak dosłowne znaczenie. Mianowicie, moja opowieść jest o psychopatach i związkach z nimi.

Zwykle wszystko zaczyna się jak w gorącym harlekinie. Pojawia się tajemniczy nieznajomy, czujesz się jakbyś znała go od wieków. Jest jakaś niesamowita lekkość bytu, ale równocześnie budujące się coraz bardziej napięcie seksualne, które wybucha niespodziewanie i sprawia, że każda cząsteczka twojego ciała drży, a serce bije szybciej.

Na każdym kroku jesteś obsypywana komplementami i zapewniana o twojej wyjątkowości. Nikt wcześniej nie dotykał cię w ten sposób i nie sprawiał, że czułaś się tak kobieco. Nikt wcześniej nie dawał ci takiego poczucia władzy!

Zaczynasz spędzać coraz więcej czasu z panem hipnotyzującym. Wspólne obiady w klimatycznych restauracjach, gdzie możecie sobie pozwolić na lekką intymność. Romantyczne wyjazdy poza miasto, gdzie gwoździem programu jest dziki seks na łonie natury. Starannie zaplanowane zakupy zwieńczone gorącym seksem w jego aucie.

Codziennie otrzymujesz mnóstwo smsów od twojego adoratora, który zawsze jest ciekawy tego, co robisz. Jest też bardzo zainteresowany tym co jesz, w co się ubierasz, jak się wyrażasz i z kim się spotykasz. Odbierasz to jako bardzo pozytywny wyraz troski. Jesteś przeszczęśliwa! Nareszcie znalazłaś tego jedynego. Tego, z którym chcesz dzielić życie.

Łapiesz się na tym, że spędzasz coraz mniej czasu ze znajomymi i rodziną, ponieważ twój ukochany tak bardzo chce cię widzieć. Zmieniasz swoje nawyki żywieniowe i w to co się ubierasz, gdyż twój mężczyzna przekonuje, że będzie to dla ciebie lepsze. Ufasz mu bezgranicznie. Jemu i jego niesamowicie rozbrajającemu spojrzeniu, które sprawia, że jakaś magiczna iskra przebiega przez ciebie, a ty masz ochotę poddać mu się zupełnie.

Większość twojego dnia kręci się już wokół lubego, który jak tylko widzi, że myślisz za siebie lub sprzeciwiasz się jego zdaniu, zmienia od razu temat lub nazywa ciebie „głuptaskiem”. Na początku jesteś zdezorientowana i nie bardzo wiesz, co się właściwie stało. Równocześnie jesteś zapewniana, że wszystko co on mówi i robi jest w trosce o ciebie i że źle go zrozumiałaś.

Powoli przestajesz siebie poznawać. Kiedyś byłaś kobietą pełną energii i empatii. Ale ta osoba, którą obserwujesz w lustrze to przecież nie możesz być ty! Czujesz się jak pusta skorupa. Nie masz już nawet ani jednej łzy.

Seks, który do tej pory był nieziemski, gdzieś się ulotnił. Nie jesteś już obsypywana komplementami tylko wymownym, wwiercającym się w ciebie do szpiku kości spojrzeniem. Nie kochanie… nie ma w nich za grosz empatii. To psychopata pociąga za sznurki! A ty jesteś na ich końcach uczepiona jak drewniana kukiełka. Jesteś od niego uzależniona… jak ćpun od narkotyków. Spadłaś na samo dno…

Niestety niewiele osób zdaje sobie na początku sprawę z tego, że padły ofiarą psychopaty, bo potrafi on być niesamowicie magnetyzujący i manipulować w taki sposób, że nic nie zauważasz. Ale po co ten cały teatrzyk… zapytasz? Po to aby psychopata mógł czuć że żyje! A psychopata czuje, że żyje kiedy może widzieć jak doprowadził do upadku osobę silną i dobrego serca. I będzie używał jej dopóki nie wyciśnie z niej ostatnich soków. Dopóki nie popełni na niej cichego morderstwa.

Dlatego też, aby nie zapraszać takich osobników do naszego życia, należy pracować nad własną samooceną. Należy odkryć swoje potrzeby, poglądy na życie, ale także własne bariery. Należy nauczyć się siebie kochać i szanować, i tego samego wymagać także od innych. I co bardzo ważne… nauczyć się słuchać własnego wewnętrznego głosu, który jeśli mówi nam, że coś nam nie odpowiada, to absolutnie nie należy tego zagłuszać.

Tu możesz spytać… jak pokonać psychopatę? Na szczęście w większości przypadków w bardzo prosty sposób! Mianowicie nie okazując żadnych emocji i na każdym kroku niszcząc jego ego, nawet kiedy znowu będzie odgrywał rolę pana szarmanckiego, jak z początku waszej znajomości. Kiedy zastosujesz tą prostą strategię, zobaczysz jak wychodzi z niego małe rozwścieczone stworzenie. A to dlatego, że właśnie stracił nad tobą władzę. Wtedy bierzesz swoje zabawki ze wspólnej piaskownicy i odchodzisz…

I co dalej? Z autopsji, przeczytanych wielu artykułów oraz książek mogę powiedzieć, że często ponownie wpada się w takie toksyczne związki. A zdrowy związek pełen szacunku z obu stron może w końcu zaistnieć, kiedy wypracuje się wspomniane wcześniej bariery i miłość do samych siebie.

Wiele lat później… będąc już w szczęśliwym związku partnerskim, zakręci się czasem łezka w oku do tych ognistych uniesień… momentów silnej adrenaliny, które dawał nam psychopata, a których nikt inny nam dać nigdy już nie będzie mógł.

Wilczyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s