Kobieca seksualność po 50-tce

Wiele kobiet w dalszym ciągu wierzy, że seks jest tylko po to, aby tworzyć potomków rodziny. Pokutują one w powyższym przesądzie, ponieważ tego nauczyło ich społeczeństwo, Kościół i edukacja szkolna. Nigdy wcześniej nie znalazły w sobie siły, aby zadać pytanie: “Czy jest to prawda?”. Sam temat seksu był zawsze tematem wstydliwym, a nawet nieprzyjemnym. Nikt nie nauczył ich, że seks to podstawa potrzeb życiowych (wg. teorii Maslova) i musi być zaspokojona.

Tym bardziej kobietom po 50-tce jest bardzo ciężko zrozumieć i zaakceptować, że budzi się w nich seksualność. A przecież według wykreowanego przez państwo wizerunku powinny one już tylko: nosić moherowe berety, leżeć krzyżem w kościele oraz doglądać wnucząt.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie ma nic złego w moherowych beretach jeśli się je nosi z klasą lub kreatywnością. Nie ma nic złego w chodzeniu do kościoła, jeśli chcesz rozwijać się duchowo w gronie innych osób. Nie ma nic złego w byciu dumną babcią, która może czasem porozpieszczać wnuczki i czerpać z tych spotkań wielką radość. Natomiast życie to nie tylko powyższy schemat. Każdy z nas jest inny. Jesteśmy istotami wielopłaszczyznowymi i czy tego chcemy czy nie… jesteśmy też istotami seksualnymi.

Wiele kobiet odkrywa swoją seksualność dopiero w wieku 50-ciu lat, a to dlatego, że albo owdowiały albo są po rozwodzie. Często też nie miały one emocjonalnej więzi z wieloletnim partnerem. Samotność sprawia, że strasznie cierpią za obecnością drugiej osoby. Ale też za zwyczajnym ciepłym przytuleniem. Niestety, w polskiej kulturze nie mówi się często na ten temat, dlatego pozostawione sobie samym odwołują się do Kościoła. I cierpią…

Po pewnym czasie to cierpienie zamienia się w męki. Odbierane dalej na poziomie duchowości. Zupełnie mylnie. Ponieważ to, co się odzywa to nic innego jak nasze libido. Mężczyźni mają największy wybuch testosteronu w wieku 20-tu lat, natomiast kobiety zaczynają czuć swoją prawdziwą seksualność po 35-tce. Jest wiele kobiet, o których wspomniałam, których seksualność rozkwita dopiero po 50-tce.

Niestety, często bywa, że jej rówieśnik ma problemy z erekcją oraz z własną samooceną, a do tego dochodzi zaniedbanie. I tu pojawia się problem: Jak zaspokoić swoje żądze, kiedy 50-letni partner do zabawy nas nie zadowala, bo nie jest w stanie wykonywać półgodzinnych piruetów, a jakakolwiek rozmowa na temat viagry kończy się awanturą lub zimną wojną? Ktoś mądry powie: „Idź do seksshopu i sobie kup wibrator!” Można sobie kupić wibrator, a nawet i pięć. O różnych kształtach, kolorach i wibracjach. Ale jest to w dalszym ciągu przedmiot. Nie zastąpi on połączenia dwóch ciał i dusz w akcie uniesienia.

Ponadto dodatkowym problemem dla 50-letniej kobiety może być znalezienie 50-latka, który nie biegałby za 20-latką. Często widzi się w mediach starszego mężczyznę, który puszy się jak paw prezentując swoją, o wiele lat młodszą partnerkę. Przyjęło się, że taki obraz to norma, a że każda młoda kobieta, która jest w tej sytuacji zapewne poleciała na pieniądze wspaniałego. Jest to zwykłe generalizowanie. Przyczyn może być wiele – z obu stron!

Układ, w którym mężczyzna był sporo starszy górował przez wiele wieków. Obecnie powoli widoczne staje się, że to kobiety zaczynają spotykać się z młodszymi od siebie kochankami. Oczywiście za tym idzie fala oburzenia zaściankowych głów, które wgapione w telewizor krytukują francuską parę prezydencką. Brigitte Macron starsza od swojego narzeczonego o 24 lata wzbudza zgrozę i nienawiść, dlatego że łamie niepisane nigdzie zasady. Zasady rządów państw z ciemnogrodu.

Widzieć młodszego mężczyznę, którego ciało jest jędrne a mięśnie zarysowane jak u pięknego Adonisa, i nie móc odeprzeć jego zawadiackiego wzroku, który sprawia, że pożądasz go z każdą sekundą coraz bardziej jest jak nierealny sen. W jego oczach jesteś królową. Dojrzałą, samodzielną i doświadczoną, tą która go intryguje. Tą, która chadza własnymi ścieżkami…

Być kobietą po 50-tce to nie prosta sprawa. Ale mimo pokutującego wizerunku matrony, warto iść pod prąd i walczyć o siebie. Warto odkryć swoją seksualność i przestać się jej bać. Warto zrozumieć, że seks jest jedną z najpotęższniejszych ziemskich energii. Warto znaleźć partnera, z którym będzie nam w łóżku dobrze. Warto dać się ponieść tym cielesnym doznaniom dla duszy i dla zdrowia. Warto dbać o własne potrzeby aby czuć się w pełni kobietą, a nie na pół gwizdka.

50-tka to teraz nowa 40-tka!

Wilczyca

 

Artykuły z innych stron, warte uwagi:

Seks po 50-tce

Dlaczego warto uprawiać seks w średnim wieku

Związek z młodszym mężczyzną

3 myśli na temat “Kobieca seksualność po 50-tce

  1. Brawo!!! Wreszcie ktoś rzetelnie i otwarcie napisał na temat tabu czyli seksualności kobiet po 50-tce. Kobiety nie lękajcie się!

    Polubienie

  2. Jestem po 60-tce i mam o 25 lat młodszego partnera. Jest nam przecudownie, nigdy nie pomyślałam, że będę jeszcze taka szczęśliwa. Po prostu NIEBO. Życie jest PIĘKNE!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s