Kiedy do domu wprowadza się Włoszka

Za górami, za lasami, żyła sobie Zgrana Para. Para ta, wynajmowała jeden z pokoi, w pięknym dużym domu, z ogrodem. 

Któregoś dnia, do tego właśnie domu, wprowadziła się Włoszka. 

Włoszka już na wstępie, zdominowała cały dom. Niby filigranowej postury, jednak z nadzwyczaj dużą pewnością siebie. Jej obecności nie dało się, nie zauważyć, ponieważ przemieszczała się z prędkością tornada. Migotając burzą rudych loków.

Przez pierwsze dwa tygodnie, wszystko wydawało się w domu, jak w najlepszym porządku. To znaczy, wszyscy domownicy, powoli przystosowywali się, do zaistniałej zmiany. 

Jednak, zaczęło być widać, że Włoszka spędza coraz więcej czasu ze Zgraną Parą. A to grała z nimi w karty. A to gotowała obiad. A to z nienacka poprawiała Panu kołnierzyk. 

I patrząc na to wszystko z boku, powoli miało się wrażenie, że Włoszka… przejmuje rolę Pani. Która z kolei, nic nie komentowała, zawsze życzliwie się uśmiechała, i w czym mogła pomagała. 

Pewnego wieczoru, kiedy wszyscy krzątali się, pomiędzy kuchnią a jadalnią… stało się coś dziwnego. Pani zadała pytanie Panu, a on zamiast na nie odpowiedzieć, wyjął w pośpiechu telefon, aby przeczytać właśnie otrzymaną wiadomość.

Wtedy też spojrzenia Pani i Włoszki skrzyżowały się, i Pani wybiegła z domu, trzaskając drzwiami. 

Kolejne dni to była wielka niewiadoma. Bowiem nawet sam Właściciel domu, usiłował zrozumieć gdzie podziała się Pani. 

Kiedy wreszcie wróciła, wszystko wydawało się wrócić do normy. Gdyby nie fakt, że nastąpiła jakaś niezręczna cisza, pomiędzy Zgraną Parą, a Włoszką.

Tydzień później, Zgrana Para wyprowadziła się z domu. 

Z informacji, które udało mi się od wszystkich wyciągnąć, sprawa przedstawia się tak:

  • Pan twierdzi, że padł ofiarą, pijanej Włoszki. Nie podał żadnych szczegółów. 
  • Włoszka twierdzi, że padła ofiarą pijanego Pana. Który zanim ją zmacał (do seksu absolutnie nie doszło), ponoć wyznał jej, że wcale nigdy nie kochał Pani. Ponoć wyznał też, że od razu zauroczył się Włoszką.
  • Pani twierdzi, że Pan wyznał skruchę, po tym jak padł ofiarą Włoszki, i że zrozumiał, że dalej kocha Panią.

Po wyprowadzce Zgranej Pary, Włoszka od razu rzuciła się na nowy teren. To znaczy, za każdym razem kiedy odwiedzam Właściciela… ona pojawia się znienacka. A to prosi o pomoc ze słoikiem. A to pyta się o coś. A to komentuje nasz pocałunek. 

Z moich obserwacji wynika, że sprawa przedstawia się tak:

  • Panu schlebiało, że Włoszka z nim flirtowała, dlatego że z Panią, spędzał 95% swojego czasu. Razem pracowali, i razem odpoczywali. Zanim do domu wprowadziła się Włoszka, zdarzyło mu się rzucić w formie żartu, flirtujące komentarze wobec mnie lub innych koleżanek Pani. Podejrzewam, że szukał jakiegoś wyskoku od monotonnej normy. Może też jest poliamoryczny. Na kontrolę wobec Pani (wzbudzanie zazdrości, niszczenie samooceny i wymuszanie uległości), mi to nie wygląda, a raczej… na napalone działanie po pijaku. Po pijaku, każdy wydaje nam się, taki zajebisty. Tym bardziej, że po całym zajściu, udawał że Włoszka, jest powietrzem.
  • Włoszce schlebiało, że Pan tak łatwo łyknął haczyk. Dodatkowo, że działo się to na oczach Pani. Kolejny raz udowodniła, że jest najlepsza. Że żadna kobieta, jej nie dorównuje. Że każdy mężczyzna, z łatwością wybierze ją. Bez względu na to, jak długo był w związku z inną. Wcielenie samego zła. Ale czy na pewno? Na pierwszy rzut oka socjopatka (nie mylić z chłodno kalkulującym psychopatą) z cechami narcystycznymi. Na dalszy ofiara… zgwałcona jako nastolatka, z winą przypisaną jej. Przez własną rygorystycznie religijną matkę. Czy jednak i to jest prawdą? Obserwując wzorzec zachowań Włoszki, czyli nieprzewidywalność zachowań i nastrojów, skupianie uwagi w sposób teatralny zawsze na sobie, akcentowanie seksualności oraz ciągłe kłamstwa (wiem, że kłamie, bo jej historie się za każdym razem zmieniają)… wygląda na to, że mamy do czynienia z osobowością histrioniczną. Nic dziwnego, że jej ostatni narzeczony zapadł się pod ziemię (usunął konto na Instagramie, choć ona twierdzi, że są w zażyłej przyjaźni).
  • Pani jak widać zależało na Panu, więc być może dzięki zaistniałej sytuacji, przedyskutowali sobie ich związek. Czego im brakuje, co im przestało pasować, co chcieliby zmienić, a co ulepszyć.

Pozostaje jeszcze wątek Właściciela domu. Dlaczego zdecydował się wynająć pokój Włoszce, a nie komuś innemu?

Z tego co wiem, to podpisywanie trzystronicowego kontraktu, zajęło im kilka godzin. Ponoć świetnie się przy tym bawili, w pubach. Zapewne oboje nawzajem się czarowali (aby dostać to czego potrzebują… uwagi). Bowiem Właściciel, wykazuje cechy ukrytego narcyza.

Ja jako empata, obserwuję tą całą historię, ze złością oraz z fascynacją. Staram się ignorować, zachowanie Włoszki. Ale wiadomo… nie idzie się zrelaksować, jak ci się jakieś gówno pląta naokoło. Czasem władczym tonem, staram się wymusić na Właścicielu, żeby coś z tym zrobił. Czasem odbywam z nim, cywilizowaną rozmowę.

Równocześnie wiem, że nasz związek jest dziwnym tworem. Każdy normalny człowiek, już dawno puknąłby się w głowę, i odszedł. Na dobre. Ja jednak zostaję. Widocznie, dalej mam do przepracowania jakąś lekcję, której nie potrafię przejść. Lekcję miłości i szacunku do siebie i innych? Czy jest to zatem miłość (na dobre i złe)? Czy też może toksyczna potrzeba kontroli? Któż to wie. 

Jedno jest pewne. Moje stare demony, obudziły się na nowo, ale powoli odchodzą. Pozostaje mi zupełnie odpuścić. I zawierzyć… Wszechświatu. 

Wilczyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s