Arabski kochanek… mój Mistrz

Stoi przede mną wysoki, dobrze zbudowany brunet w czarnych okularach.

Jest niesamowicie seksowny i pewny siebie. Sprawdzam w telefonie czy to na pewno on. Jakoś ze zdjęć nie zapowiadał się za ciekawie. 

Miał być spacer z nudy siedzenia w izolacji, a tu taki zonk! 

Wita się ze mną jakby znał mnie od lat. Zaczynamy iść.

Z jego strony pada pytanie, co chcę robić… choć nie oczekuje ode mnie odpowiedzi. On to instynktownie wie. 

Mój nieśmiały uśmiech, napięte jak struna ciało (mimo iż silę się na luz) oraz przyspieszony puls… to wszystko zdradza mnie okrutnie. 

Zamawia taksówkę. Rozmawiamy. W sumie nie wiem o czym… bo moją całą uwagę skupiam tylko na nim. 

Nawet nie wiem kiedy, przyciąga mnie do siebie i namiętnie całuje. Kompletnie tracę głowę.

W taksówce szybko mija czas. Okazuje się, że pracuje dla jednego z moich klientów. 

Wyglądamy jak tajni agenci. Przynajmniej z Amerykańskich produkcji filmowych. Oboje w okularach przeciwsłonecznych i czarnych skórzanych kurtkach. 

Prowadzi mnie na górę do swojego pokoju. Zamyka drzwi na klucz. Podchodzi do mnie i bez żadnej rozmowy… całuje mnie.

Jego pocałunki stają się coraz bardziej natarczywe. A ja jestem uwięziona w jego silnych i muskularnych ramionach. 

Jest tak cholernie męski. Jest tak cholernie zwierzęcy. 

Rzuca mnie na łóżko. Walczę z nim. Usiłuję go odepchnąć. Policzkuje mnie. Oszołomiona tym i trochę wystraszona… obserwuję jak szybko podciąga moją spódnicę, zrywa stringi, rozwiera moje uda i wchodzi we mnie.

Wydaję cichy okrzyk. Patrzę w jego czarne oczy. Są jak czarna otchłań oceanu. Widać w nich ciemną stronę jego duszy. Mimo to, że moje ciało przeszywa lodowaty chłód… oddaję mu policzek.

Uśmiecha się do mnie w ten swój nieziemsko czarujący sposób. Kiedy już jestem przekonana, że znowu mnie uderzy… on zaczyna gryźć i delikatnie całować moje usta, a następnie wypełnia je swoim zwinnym językiem.

Przyciśnięta lewą stroną twarzy do poduszki, zaczynam oddawać jego ugryzienia i pocałunki. Nasze języki splatają się. Tak jak splatają się nasze ciała. 

Czuję go coraz intensywniej w sobie. Jestem jak otwarty kwiat lotosu. On staje się coraz bardziej zachłanny. Szepcze mi do ucha, że od teraz jestem już tylko jego. 

Nagle zrywa ze mnie top, zupełnie obnażając moje piersi. Tracę ostatnie szczątki kontroli. Zupełnie mu się poddaję. Jestem jak… upolowana przez lwa antylopa.

Cała władza należy do niego. Może ze mną zrobić co zechce. Co też czyni.

Przez kolejne wskazówki zegara… włada moim ciałem i umysłem. To od niego zależy czy wydzieli mi dawkę: bólu, strachu, pobudzenia czy czułości. Jest jak najlepszy narkotyk. Którego nie chcę odstawić.  

Przy nim czuję całą gamę doznań. Przy nim zupełnie się zatracam. Przy nim przechodzę do innego wymiaru. Przy nim wiem… że nie mogę sobie ufać.

Wykańcza mnie powoli. Minuta za minutą. Godzina za godziną. Po to… aby znów przywrócić mnie do żywych. 

Uważnie czyści każdy skrawek mojego ciała. Czuję na przemian ciepłe i zimne krople wody. Powoli karmi mnie winogronami i zasypuje delikatnymi pocałunkami. 

Leżę na posłaniu, czując błogą lekkość bytu. Z zafascynowaniem przyglądam się licznym odciskom jego palców, zębów i ust, a także zadrapań. Na moich piersiach, pośladkach i ramionach. Jestem jego arcydziełem. 

Obolała i szczęśliwa… pragnę go na nowo. Pragnę go jeszcze mocniej. 

Mojego Mistrza… 

Wilczyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s