Mój pierwszy raz w trójkącie

Kiedy mój małżonek, po raz pierwszy wyskoczył z pomysłem trójkąta… byłam na niego wściekła. Nie ma mowy! Koniec i kropka! Nie mieściło mi się w głowie, że moglibyśmy TO zrobić. Temat zatem został pogrzebany.

 

Około trzech lat temu, zaczęłam pisać bloga na tematy związane z seksem oraz wszystkim co go otacza. Dzięki temu zaczęło się zmieniać i moje podejście na pewne sprawy. Przy okazji zaczęłam spotykać nietuzinkowych ludzi. I między innymi… wiele niesamowitych kobiet.

Kobiety te odkrywały przede mną swoją seksualność, opowiadając o niej bez żadnego skrępowania. Mówiły mi o rzeczach, o jakich moje społeczeństwo nie chciało słyszeć. Było w nich coś elektryzująco fascynującego. Coś, co sprawiło, że jakaś stara część mnie… pękła.

Zaczęłam myśleć o sytuacji sprzed kilku lat. Dlaczego zareagowałam wtedy z taką wrogością, na propozycję seksualnego trójkąta?! Uświadomiłam sobie, że to były przede wszystkim dwie rzeczy. Po pierwsze, była to zazdrość. Obawiałam się, że widok mojego partnera z kimś innym sprawiłby, iż czułabym się odrzucona i nieatrakcyjna. Po drugie, był to wstyd. Wstyd przed byciem osądzoną przez społeczeństwo. Bycie TEGO TYPU kobietą.

 

Po wnikliwym przemyśleniu tematu, podjęłam rozmowę z partnerem. Oboje bardzo szczerze przedyskutowaliśmy nasze obawy i granice. O tym, czy powinniśmy spotkać innego mężczyznę czy też może kobietę.

Zdecydowaliśmy, że chcemy nawiązać z tym kimś prawdziwą więź. Chcieliśmy poznać kogoś, kogo moglibyśmy nazwać przyjacielem. Po kilku rozczarowujących randkach i katastrofalnych kontaktach pierwszego stopnia, w końcu poznaliśmy Joasię (imię zostało zmienione).

 

Joasia od samego początku była pełna ciepła i totalnego luzu. Miała także doświadczenie w randkowaniu z parami, więc nie było dziwacznej niezręczności. Na naszej pierwszej randce siedziałyśmy tylko we dwie, w słonecznym ogródku piwnym i rozmawiałyśmy zwyczajnie o wszystkim. Od naszej pracy i zwierząt domowych, po etyczną poligamię i feminizm.

Spytała się mnie, czy ja i mój ukochany, omawialiśmy już nasze granice i obawy. Podtekst był oczywisty: chciała sprawdzić, czy nie chodzi mu po prostu o jakąś napędzaną pornografią, heteroseksualną męską fantazję. Im więcej rozmawiałyśmy, tym bardziej stało się oczywiste, że jesteśmy na tej samej stronie. Po naszej pierwszej randce, powiedziałam do mojego męża: „ona jest kurewsko zajebista”!

 

Po kilku udanych randkach, zaprosiliśmy Joasię do nas na kolację. Tego wieczoru przygotowałam się w taki sam sposób, jak większość kobiet, gdy myślą, że po raz pierwszy będą z kimś spać (ogoliłam nogi oraz założyłam nową seksowną bieliznę). Mój partner zajął się jedzeniem, przygotowując swoją charakterystyczną śródziemnomorską potrawę z jagnięciny.

Gdy cała nasza trójka wypiła już czerwone wino do kolacji… przytuliliśmy się. W tamtym momencie było mi naprawdę dobrze. Próbowałam sobie wyobrazić co będzie dalej i co będę wtedy czuła. Jednak zdałam sobie sprawę, iż dopóki nie spróbuję… nie dowiem się.

Przenieśliśmy się na sofę. Joasia chyba wyczuła moje zdenerwowanie, gdyż wykonała pierwszy ruch, dotykając mojej dłoni. Spytała się, czy może mnie pocałować. Cała trema przeszła w oka mgnieniu. Pojawiło się natomiast zupełnie nowe uczucie. Uczucie całkowitej wolności. Joasia wydawała się czytać w moich myślach, gdyż mrugnęła do mnie potajemnie.

W sypialni nie odczułam żadnej zazdrości. Może dlatego, że dzięki otwartej komunikacji i równemu stopniowi zaangażowania każdej ze stron, zbudowało się między nami poczucie zaufania. Poza tym nie było żadnego ukrytego motywu. Wszyscy byliśmy tam, aby mieć jeszcze bogatsze doświadczenia seksualne.

 

W wielu społeczeństwach, zachęca się kobiety aby postrzegały się nawzajem jako rywalki. A konkretnie, aby konkurowały o zaloty mężczyzn. Zrozumiałam, że mój lęk o bycie zazdrosną, pochodził z tego właśnie powodu.

Joasia ten lęk rozwiała, ponieważ nie chciała ukraść mi mojego faceta. Jako kobieta niesamowicie niezależna i z dużym apetytem na życie, gdyby chciała partnera, to by go sobie znalazła.

 

To doświadczenie, pomogło mi zobaczyć siebie, mojego mężczyznę oraz inne kobiety w zdrowszy, szczęśliwszy i silniejszy sposób. A przede wszystkim wzmocnić nasz związek oraz własną samoocenę.

Wilczyca

* opowieść przetłumaczona i zedytowana, na podstawie wpisu z Quora

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s