Polskie kanony piękna – będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego

Bazując jedynie na moim wyglądzie, łatwo jest chlapnąć „o! ta to sobie lubi zjeść”. I powiem szczerze, że tak! Lubię sobie zjeść. Zwłaszcza jeśli dzielę te magiczne chwile z bliskimi mi ludźmi.

Niestety nikt na podstawie mojego wyglądu nie powie „o ta to przeszła 470 kilometrów w ostatnich dwóch miesiącach”. Jedynie mój krokomierz to wie. Te 7 kilometrów każdego dnia, nie jest widoczne w żaden sposób na zewnątrz.

Z kolei moja znajoma spotyka się na ulicy z wodzącym wzrokiem mężczyzn i nienawistnym wielu kobiet. Ma sześćdziesiąt lat, ale wygląda na czterdzieści.

Nigdy nie przeszła żadnych operacji plastycznych, ani nie wstrzykiwała sobie botoksu. Jest naturalną pięknością i po swojej mamie ma talent do nietuzinkowego ubioru. Jesienią i zimą na tle szaro-buro ubranej Warszawy, ona wyróżnia się feerią żywych kolorów. Te kolory towarzyszą jej od wielu lat… dodając energii.

Nikt jednak nie wie, że dwadzieścia lat temu przeszła dwa wylewy. Miała sporo szczęścia w nieszczęściu. Od tamtego czasu każdego dnia musi brać leki, oraz chodzić na kontrolne wizyty do neurologa.

Wydawałoby się, że jak na tak pobożny naród jakim są Polacy, powinniśmy mieć więcej dobroci w stosunku do „bliźniego swego”. Aczkolwiek jak patrzę na polskie portale internetowe, a także na zachowanie wielu Polaków oraz na historie, które opowiadają mi koleżanki… to prawda jest zupełnie inna.

 

W ostatnim tygodniu rozmawiałam przez telefon z kumpelą, z którą nie widziałam się ponad cztery lata! Obecnie robi kurs Ayurvedy w Londynie i wpadła na taki pomysł, że stworzy warsztaty dla kobiet w różnym wieku, z nauki… kochania własnego ciała, takim jakie jest.

Uważam, że to wyśmienity pomysł! Bowiem polskie społeczeństwo oraz media, sprawiają swoimi komentarzami czy propagowanym wizerunkiem, że my Polki rzeczywiście… czujemy się nic nie warte! A to dlatego, że buduje się naszą samoocenę według perfekcyjnego wyglądu czyli rozmiaru S. Sugerując, że kobieta o rozmiarze XL jest kimś bezwartościowym.

W ten chytry sposób uczy się kobiety, że ich zadaniem jest jedynie pięknie wyglądać, aby faceci mogli używać ich do swoich własnych przyjemności. Totalny nonsens!

Dlatego też od dzisiaj proponuję aby wszelkie czasopisma dla kobiet poza tymi co sprawiają że czujemy się silniejsze, bez mrugnięcia okiem wyrzucić do kosza na śmieci.

 

Kampania mydła Dove, która wystartowała kilka lat temu, była pierwszą która ukazała, że my kobiety tak naprawdę różnimy się kształtem i że nie ma ciał idealnych. Jedna miała szerokie biodra i przysadziste łydki, inna obwisły biust i dwie fałdki brzuszka, kolejna oszpecającą szramę po cesarce, a jeszcze jedna blizny po… mastektomii. Każda na swój sposób była w moich oczach piękna.

I tak sobie pomyślałam, że przecież mam znajomą, która jest mocno otyła i ta otyłość towarzyszyła jej od dziecięcych lat. Mimo to znalazła chłopaka, który wygląda jak młody Brad Pitt. I pomimo upływu kilku lat… są ze sobą przeszczęśliwi.

Z kolei pracując 10 lat temu na kontrakcie w Dubaju, poszłam do dużej sieciówki aby zakupić jakieś odpowiednie dżinsy. Będąc wtedy rozmiaru M/L założyłam, że jestem na przegranej pozycji. Bowiem w Polsce misja zakupu zazwyczaj kończyła się fiaskiem, kapitulacją odnośnie wybranego fasonu i powrotem do domu z cisnącymi się łzami.

Jakie było moje zdziwienie kiedy schodząc z rozmiaru L, przez M… doszłam do XS! A tak! Moim rozmiarem według emirackich kanonów piękna był jakiś mizerny rozmiar XS. Tam jesteś naprawdę piękna, jak posiadasz rozmiar XL. A najlepiej XXL… pupy! Ale o tym napiszę w kolejnym artykule.

 

Miesiąc temu szłam sobie napakowaną od turystów Wenecją, i na tle tej całej chmary tylko jedna postać przykuła moją uwagę. Była to Arabka, o bardzo jasnej skórze. Szła ubrana w morelowo-perłowy żakiet i fenomenalnie obcisłe spodnie dobrane do chusty okrywającej włosy.

Nie było by w tym nic fenomenalnego, gdyby była ona wyglądu typowo wychudzonej top modelki. Ona jednak była co najmniej rozmiaru XL i poruszała się z niesamowitą gracją i lekkim uśmiechem na twarzy.

Wtedy też przypomniałam sobie, że przecież żaden facet nigdy nie odmówił mi seksu. Kiedy wciskam na siebie skórzaną spódnicę do kolan oraz zwykły marynarski podkoszulek, mężczyźni w Anglii podążają za mną wzrokiem, a niektórzy są na tyle śmiali, że dają mi swój numer telefonu na doskoku z ulicy.

 

Tak więc droga czytelniczko, od dziś zapamiętaj, że to jak o sobie myślisz ma ogromny wpływ na to, jak postrzegają ciebie inni.

Codziennie rano spójrz na siebie w lustrze i z przekonaniem powiedz “ale jestem zajebista”! Obejrzyj się i doceń swoje walory. Zaś mankamenty, które zawsze w sobie widziałaś, doceń bez krytyki. To dzięki tym wszystkim walorom, dobrym i złym, jesteś wyjątkowa. To dzięki twojej osobowości i to kim stałaś się po wielu doświadczeniach oraz dobroci, którą możesz okazać innym… jesteś wyjątkowa. Uwierz w siebie.

Wyprostuj plecy. Unieś podbródek. Wyjdź pewnym krokiem. Uśmiechaj się! Swoim ciałem, umysłem i duszą. Zobaczysz, że będziesz przyciągała uwagę ludzi. Zupełnie naturalnie. Swoją pozytywną energią.

Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego…

Wilczyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s