Współczesne niewolnictwo – uważaj!

Jeszcze do niedawna mówiło się o niewolnictwie ludzi czarnoskórych, którzy przez wiele dekad walczyli o swoje prawo. Prawo do tego by być wolnym. O podstawowe prawo człowieka.

Obecnie żyjemy w czasach, gdzie nie liczy się kolor skóry, ani płeć, ani też wiek. Żyjemy w czasach, w których każdy może paść ofiarą współczesnego niewolnictwa.

 

Kilka miesięcy temu zaczęłam chodzić na basen w hotelu Marriott. Przyjemna atmosfera i mało odwiedzających go ludzi, zdecydowanie przypadło mi do gustu.

Pewnego dnia siedząc w parowej saunie zagadał do mnie przystojny Francuz. Rozmowa była pasjonująca. Roześmiana opuściłam nowo poznanego znajomego, mrugając okiem, że może się jeszcze kiedyś zobaczymy.

Na recepcji zostałam zaskoczona, bowiem pracujący w niej młody człowiek podał mi zwiniętą kartkę i powiedział, że to od Francuza.

Zaintrygował mnie…

 

Kilka dni później spotkaliśmy się w mieście na kawę. Rozmowa była znowu bardzo ożywiona. Jego oczy wyrażały ciepło i ekscytację. I niby przypadkiem, od czasu do czasu delikatnie dotykał mojej dłoni.

Wróciłam do domu jeszcze bardziej zaintrygowana. Kim jest ten mężczyzna?!

 

Pewnej niedzieli zadzwonił do mnie, że czeka w aucie na zewnątrz. Zdziwił mnie tym trochę, tym bardziej, że umówiliśmy się pod kinem. Nie było wcześniej mowy o przejażdżce.

W strugach deszczu wskoczyłam do jego samochodu, słysząc jak rozbawiony mówi zmysłowo “zobacz jaka ona mokra”. Szturchnęłam go w ramię, posyłając piorunujące spojrzenie.

Jechaliśmy przez dobre kilka minut. W pewnym momencie zorientowałam się, że opuszczamy miasto. Spytałam się gdzie jedziemy? Odpowiedział, że do nowo otwartej kawiarni przy centrum handlowym.

Nowo otwarta kawiarnia mieściła się przy stacji benzynowej, pomiędzy dwoma autostradami. Idąc przez parking zauważyłam, że przygląda się zaparkowanym tam samochodom.

Nie wiem czemu, ale jakiś wewnętrzny głos zaczął mi mówić, że coś jest kurewsko nie tak. Spojrzałam się na przejeżdżające koło nas Audi i pomachałam. Kierowca mnie nie zauważył, ale Francuz od razu spytał się “kto to”? Skłamałam, że to moi znajomi, którzy mieszkają w okolicy.

 

Po zamówieniu kawy, od razu zwinął się do toalety. Wyjęłam wtedy telefon i na mapie Google wcisnęłam lokalizację, gdzie jestem i wysłałam ją do przyjaciółki.

Kiedy wrócił, wydawał się jakiś poddenerwowany. Jego mowa ciała wskazywała na to, że jest zupełnie na luzie, ale jego mięśnie były wyraźnie spięte.

Zadałam mu pytanie czy się czymś stresuje?! Zaczął się histerycznie śmiać, odpierając atak, że ja go dzisiaj onieśmielam. Wiedziałam, że pierdoli od rzeczy. Rozmowa też się nie kleiła. Tym bardziej, że osoba, z którą tu dzisiaj siedziałam, nie była tym sympatycznym facetem z basenu i pierwszej kawiarni.

Jadąc z powrotem w stronę miasta, zaproponował że pokaże mi swoje biuro. Stanowczo odmówiłam, posiłkując się tym, że jest niedziela wieczór, a on ze swoim pomysłem jest mega nudny.

Próbował mnie przekonać, ale zakomunikowałam mu, że przyjaciele na mnie czekają, machając mu przed oczami tagiem na mapie. Próbował jeszcze namówić, że podrzuci mnie do domu. Zgodziłam się. Po czym… celowo wysiadłam po przeciwnej stronie miasta.

 

Dwa tygodnie później wpadłam na niego na basenie. Cały czas wodził za mną wzrokiem. Był znowu uwodzicielski. Jak prawdziwy wąż boa, kiedy czai się na swoją ofiarę.

Wychodząc z basenu, powiedział że zaczeka na mnie w lounge hotelu. Ja nie spiesząc się… wyszłam pół godziny później. Ku mojej uciesze nie zastałam go tam. Tja… czekał w aucie przed hotelem. Na mój widok otworzył drzwi abym wskoczyła.

Powiedziałam mu, że nie bardzo rozumiem jego fetysz samochodem, ale ja idę piechotą. W tym momencie, na jego twarzy pojawiła się furia. Wrzasnął, że tyle na mnie czekał i co ja sobie wyobrażam! Powiedziałam udając rozbawienie (nie chciałam przejść do rękoczynów, ani rozjebać mu szyby w aucie), że nie byliśmy umówieni, a ja jestem dzisiaj zajęta.

Godzinę później napisałam mu, że nie wiem jakie są jego intencje, ale z tego co mi pokazał do tej pory, to nie pasuje do kręgu znajomych, w których się obracam. Pożyczyłam mu wszystkiego dobrego, i zaznaczyłam, że nie wykluczone że wpadnie na mnie nie raz na basenie.

 

A teraz detale, czyli tak zwane czerwone znaki ostrzegawcze, które podpowiadała mi moja intuicja.

  1. Skąd koleś z recepcji wiedział, że to mnie ma dać kartkę z numerem telefonu, skoro Francuz nie wiedział, jak wyglądam ubrana i w makijażu? (działają razem?)
  2. Kto na pierwszym spotkaniu przy kawie, wyjmuje swoje prawo jazdy, aby pokazać, że się nic prawie nie zmienił przez ostatnie siedem lat? (ktoś kto chce zdobyć twoje zaufanie)
  3. Po co od początku chwali się swoim drogim zegarkiem, a następnie podjeżdża jakimś starym gratem? (takie auto łatwo zdać na złom aby zatrzeć ślady)
  4. Dlaczego skoro jest singlem nie chce zdradzić adresu gdzie mieszka, choć idzie w zaparte, że mieszka w centrum miasta? (bo mieszka w baraku?)
  5. No i oczywiście, czemu tak bardzo zależy mu na tym, aby mi pokazać w nocy swoje biuro, które jest w jakiejś dziurze? (zapewne nie chodzi o dziki seks…)

 

Poprosiłam znajomego aby przeskanował rejestrację auta Francuza, wraz z jego numerem telefonu. Nie ma żadnego rekordu. Ani na jedno, ani na drugie. Żadnych mediów społecznościowych. A podana firma, której logo miał na kurtce, nie widnieje w żadnym rejestrze. Przynajmniej Angielskim.

Człowiek duch.

Myślę, że miałam bardzo dużo szczęścia, że nie zostałam wywieziona. Prawdą jest, że nigdy nie powinnam była wsiadać do tego samochodu. Ani za pierwszym, ani tym bardziej za drugim razem.

 

Jak podaje Unated Nations i inne organizacje, walczące z przestępczością zorganizowaną… współczesne niewolnictwo wzrosło w ostatnich dwóch latach co najmniej dwukrotnie. Do niewoli trafiają już nie tylko młode kobiety, ale praktycznie każdy. Niemowlęta sprzedaje się na czarnym rynku do adopcji. Dziewczynki i kobiety (nawet te starsze) wykorzystuje się seksualnie czy do narkotyków. Chłopcy mają zazwyczaj wycinane organy wewnętrzne lub muszą udawać ulicznych żebraków. Mężczyźni są z kolei zmuszani do ciężkiej pracy fizycznej.

To nie prawda, że ofiara porywana jest zawsze z domu. Zazwyczaj buduje się z nią tzw. raport zaufania bazujący na “miłości” czy “przyjaźni”. Np. właśnie w postaci okazania prawa jazdy. Pokazania zdjęć członków rodziny czy nawet rozmowy internetowej. Dalszym krokiem jest wywiezienie jej z dala od miejsca zamieszkania. W tym przypadku ofiarą padają zazwyczaj osoby samotne. Inni z kolei nabierają się na kuszące oferty pracy (w kraju lub zagranicą).

Szacuje się, że w niewoli jest około trzydzieści milionów ludzi na świecie (czyli co piąty na tysiąc). Większości nigdy nie uda się z niej uciec. Część z nich staje się także werbującymi.

 

Dlatego pamiętaj! Bądź zawsze nieufna/ nieufny i dbaj o swoje i bliskich bezpieczeństwo. Jeśli zaczyna się koło ciebie kręcić ktoś nowy, zawsze opowiadaj że masz wokół siebie członków rodziny, z którymi jesteś w codziennym kontakcie.

Nie bądź także obojętna/ obojętny na czyjąś niewolę. Często dzieje się ona na naszych oczach (choćby salony manicure, gdzie pracownikami są zastraszani imigranci).

Zgłoszenia na terenie Polski: handelludzmibsk@policja.gov.pl lub infolinia: +48 664 974 934.

Wilczyca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s