Fircyk w zalotach – historia pewnego Portugalczyka

Siedzę sobie i skroluję na Badoo. Nagle moją uwagę przykuwa przystojny Portugalczyk. Zaczynamy pisać. Jest całkiem zabawny. Mówi mi, że jego zdaniem jestem skamerem i mam fejkowe konto. Przesyłam mu w prywatnej wiadomości selfie. Rozpromienia się i przez kolejne dni, godziny, minuty… piszemy i rozmawiamy.

Opowiada mi, że do Anglii przyjechał trzy lata temu w poszukiwaniu lepszego życia. Pochodzi z malowniczego Porto, gdzie ukończył Kreatywne Media. Pomimo tego nie był w stanie znaleźć godziwie płatnej pracy. Stąd też jak nadarzyła się okazja przyjazdu na brytyjską wyspę… nie wahał się. Jego wieloletni związek z ówczesną dziewczyną nie przetrwał tej zmiany, ale pozostali w stosunkach przyjacielskich. Natomiast mając na uwadze sytuację finansową mamy, która samodzielnie go wychowała, czuł że dzięki temu wyjazdowi będzie mógł się choć trochę odwdzięczyć.

Joao jest pełen pasji. Opowiada o wszystkim z niesamowitą energią. Przesyła mi zdjęcia w trakcie pracy. Widzę nad czym pracuje na bieżąco. Jest menedżerem produkcji w agencji współpracującej ze słynnymi markami. Czasami się uśmiecha, a czasami widać że jest zestresowany. Przesyła mi zdjęcia swojego jedzenia w porze obiadu, aby za kilka minut wysłać wyraźnie zarysowane pod białą koszulą muskuły.

Jest jak lód i ogień. Odpycha mnie i za chwilę nagle przyciąga. Robi to z takim czarem, że kiedy już jestem pewna, iż wygrywam w naszej grze słów… pożera mnie jak przekąskę. Wściekam się, ale on i tak za chwilę mnie rozbraja. Mówi mi, że jak się zobaczymy to wyszepcze mi ciche “sssshhhhhh”, a ja się kompletnie rozpłynę. Intryguje mnie i cholernie podnieca. Jestem jak na haju. I już nie myślę, odliczam czas do spotkania.

Nadchodzi godzina zero. Mieliśmy się spotkać w knajpie nad rzeką, ale Joao na ostatnią chwilę zmienia zdanie i proponuje, że zabierze mnie spod mojego apartamentu. Wychodzę ubrana w czarną mini sukienkę i czarne kozaki. Włosy swobodnie opadają do łopatek, a lekko czerwona szminka zmysłowo podkreśla całość. Mój tajemniczy nieznajomy czeka przy aucie i uśmiecha się z aprobatą. Kiedy podchodzę do niego i się przytulam, jest wyraźnie poddenerwowany. Wsiadamy do jego auta.

Już po kilku minutach rozmowa się rozpromienia, a mojemu adoratorowi mija trema. Rozmawiamy jakbyśmy znali się od lat. Jest przepiękna słoneczna pogoda, więc jedziemy poza miasto do pobliskiego parku, gdzie można spotkać stada owieczek, biegaczy ze swoimi rasowymi czworonogami, czy nawet grupy jeżdżące konno. Mam już wysiąść z samochodu, kiedy Joao niespodziewanie chwyta mnie za szyję i składa na moich ustach silny, ale namiętny pocałunek. Patrzy na mnie z rozbrajającym uśmiechem, jak staram się doprowadzić do porządku mój oszalały umysł. Kiedy nachylam się w jego stronę, stopuje mnie spokojnie władczym tonem. Wychodzimy na spacer.

Nasz spacer bardzo szybko dobiega końca, ponieważ Joao otrzymuje smsa z pracy i momentalnie zmienia mu się humor. Używa takich słów, że zaczynam się i ja irytować. Cały nastrój szlag trafił. Udaje mi się jednak zachować spokój ducha i mówię, że spotkamy się kiedy indziej. Wiadomo: najpierw biznes, potem przyjemność. Widzę furię w jego oczach. Otwiera drzwi od samochodu i popycha mnie na tylne siedzenie. Rozrywa moje rajstopy. Unieruchamia mnie swoimi silnymi dłońmi. Desperacko go pragnę. Moje ciało parzy. Co dzieje się dalej… szczegóły zachowam dla siebie. Mogę tylko dodać, że Joao dotrzymał słowa z wyszeptanym “sssshhhhhh”. Doskonale wiedział jak doprowadzić kobietę do stanu kompletnego szaleństwa. Do całkowitej utraty siebie. Do wyzwolenia.

Następnego dnia nasz kontakt ograniczył się do minimum, a każdy kolejny dzień jakoby zaprzeczał temu co było między nami przed spotkaniem. Usiadłam do komputera i zaczęłam kombinować, jak znaleźć informacje, kim właściwie jest ten człowiek. Przypomniało mi się, że na którymś ze zdjęć widniało logo firmy, dla której pracuje. Dzięki tej informacji, udało mi się znaleźć jego imię i nazwisko na LinkedIn. Z tą wiedzą udałam się do Facebooka, a tam odkryłam, że mój ekscytujący nieznajomy ma narzeczoną i półtoraroczną córeczkę.

Patrzyłam na ich zdjęcia… dowody szczęśliwej miłości, na które patrzy cały świat. Czułam coraz bardziej ogarniającą mnie złość i smutek. Złość na siebie, że dałam się zbajerować playbojowi. Złość na niego, że jest cholernym zdrajcą. Smutek w stosunku do narzeczonej, ona może nie wie, ale zapewne instynktownie czuje.

Miałam ochotę napisać do jego narzeczonej, wysyłając jej wszystkie dowody jego zdrady. Równocześnie chciałam wysłać pewne dane do jego szefa, który zapewne by go po tym wyrzucił z pracy. Znajome, z którymi się tą historią podzieliłam, powiedziały że powinnam udupić gnoja. Bo przez takich facetów, my kobiety cierpimy. Znajomi z kolei powiedzieli, żeby absolutnie nic nie robić, bo tylko wyrządzę więcej szkody niż pożytku. A z facetami tak już często jest, że tracą głowę, kiedy na świat przychodzi potomek.

Jak już moje negatywne emocje ochłonęły, a ja dalej wiedziałam, że żadne z zaproponowanych rozwiązań do mnie nie przemawia, postanowiłam działać. Napisałam wiadomość do Joao, w której spytałam się czemu przestał się odzywać. On odpisał, że widział, że ja jestem zajęta. Na co ja wypaliłam z grubej amunicji… “a może to ty jednak nie masz czasu, ze względu na narzeczoną”? Oczywiście próbował ściemniać, że nie rozumie mojego pytania. Zatem wysłałam mu zrzut ekranu jego narzeczonej, ich córeczki, oraz ich razem. Przy takich dowodach poległ marnie. W odpowiedzi wysłał mi zdjęcie swojego obiadu, który wylądował na jego spodniach. Spytał się, co zamierzam zrobić. Powiedziałam, aby zadzwonił do mnie w czasie przerwy.

Godzinę później usłyszał, że moja pierwsza reakcja nie należała do najmilszych, ponieważ zamierzałam wszystkie nasze rozmowy i jego zdjęcia wysłać zarówno do jego narzeczonej, jak i do szefa. Słyszałam jak po moich słowach przycichł… dodałam natychmiast, że tego nie zrobię, ponieważ wierzę w karmę i energie międzyludzkie, i wiem że to nie do mnie należy wymierzanie sprawiedliwości boskiej.

Joao podziękował mi wyraźnie rozchmurzony, że nie zamierzam wykonać na nim egzekucji. Przyznał się, że wielokrotnie zachęcał narzeczoną do seksu, ale ona najczęściej zasypiała. Zatem zaczął robić jej zmysłowe masaże, albo przynosić niespodziewanie kwiaty. Ale nie było żadnej reakcji. Doszło do momentu, w którym on nie był w stanie już wytrzymać. Odrzucony i sfrustrowany, szukał wyładowania gdzie indziej. Czuł się ponadto oszukany, że po ciąży wszystko się zmieniło. Wcześniej rżnęli się w najróżniejszych miejscach i seks był spontaniczny… a tu nagle grube zero!

Powiedział, że cieszy się, że znam już całą prawdę, ponieważ ciągłe granie innej postaci, go mocno stresowało. Dodał też, że czuje się okropnie, że zdradza swoją kobietę (matkę ich dziecka), którą powinien przecież szanować. Doszedł do wniosku, że powie jej o wszystkim. W tym momencie ingerowałam i powiedziałam, żeby dobrze to sobie przemyślał. Jeżeli tych wyskoków było mało i rzeczywiście czuje się z tym winny, to jest duża szansa, że może postarać się nie niszczyć tego co mają. Bowiem jego ukochana, po takiej wiadomości, może popaść w depresję.

Zakończenie mojej znajomości nie było dla mnie łatwe, ponieważ musiałam odrzucić własne “korzyści” na rzecz dobra większości. Nasuwa się pytanie czy Joao rzeczywiście zaprzestanie szukania momentów ekscytacji, w ramionach nieznajomych kobiet i będzie budował silniejszy związek dzięki doświadczeniu, które przeżył? Czy też może odkryje, że jest poliamoryczny i nie jest w stanie być szczęśliwym i dawać szczęście będąc tylko z jedną kobietą? A może jego los potoczy się zupełnie inaczej? Czas pokaże.

A jakie są twoje odczucia droga czytelniczko?

Wilczyca

 

* W celu ochrony danych osobowych, imię bohatera opowieści zostało zmienione.

Jedna myśl na temat “Fircyk w zalotach – historia pewnego Portugalczyka

  1. Bardzo dojrzale się zachowałaś. Ale czy ci ulżyło po tej sytuacji?
    Kolejne doświadczenie, które ma nauczyć czegoś ciebie, a może też innych.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s