Książę na białym koniu

Jako małe dziewczynki zapewne często spotkałyście się z bajkami, które zaczynały się od słów „Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma morzami mieszkała piękna dziewica”. I żeby całą tą historyjkę przyśpieszyć dodam, że kończyła się ona: „…i wtedy przybył książę na białym koniu i dziewicę uratował. Następnie żyli długo i szczęśliwie. KONIEC!”

Napakowane całą tą wspaniałą wiedzą, od najmłodszych lat marzyłyśmy, że i z nami będzie tak samo. Wchodząc w wiek nastoletni, później dorosły, kolejne historyjki takie jak Piękna i Bestia czy Pretty Woman tylko nas w tym przekonaniu umacniały.

No przecież! Skoro wpojono nam, że mamy jedynie pięknie wyglądać i być miłe, a wtedy bogaty (choć niekoniecznie młody) mężczyzna się zjawi i nami zaopiekuje, to rzadko która niewiasta zadawała sobie pytanie: „Ale po co?”. Przecież dobra materialne mężczyzny rozwiązywały cały życiowy problem.

Niestety, życiowy problem zaczynał się dopiero po ślubie i za zamkniętymi drzwiami, kiedy to kobieta musiała rozkładać nogi na każde skinienie męża, zawsze pięknie się uśmiechać i być we wspaniałym humorze, rodzić dzieci jak na linii produkcyjnej (nie było antykoncepcji), opiekować się dziećmi, udawać, że nie dostrzega zdrad (to przywilej męża-żywiciela rodziny) oraz zawsze prawić mężowi komplementy o jego wspaniałości i wielkości. Lata mijały, a młodość i uroda damy razem z nimi. Często, sponiewierana przez małżonka, zrównana z poziomem kompletnego zera, coraz częściej zadawała sobie pytanie: „Kim jest ta dziewczyna?” i „Jak to się stało, że wylądowała w miejscu w którym jest?”.

Takich opowieści jak powyżej są tysiące, aczkolwiek niewiele kobiet jest w stanie się do tego przyznać. Wiele z nich nie ma nawet siły, aby przyznać się przed samą sobą, więc wolą udawać że wszystko gra. Nieliczne zdobywają się w ostatecznej desperacji na odejście od „tego wspaniałego”. Nieliczne… a to dlatego, że często spotykają się z potępieniem społeczeństwa. Rodzina mówi: „No coś ty! Przyniesiesz hańbę naszemu rodowi”, albo: “W naszej rodzinie nigdy nie było rozwodów”. Do tego jeszcze usłyszy: “No i jak zamierzasz żyć sama z dziećmi, przecież sobie nie poradzisz?”, z naciskiem na: “Bój się Boga! Jak my się teraz w kościele pokażemy”. Albo standardowym: “Przecież on jest taki wspaniały i tak bardzo cię kocha, daj mu jeszcze jedną szansę!”.

Nie wiem, kto kiedyś wpadł na ten iście diabelski pomysł, ale przyznaję, że mu się udało! Udało mu się dokonać zbiorowego prania mózgu i zamachu na życie, wolność i godność osobistą milionów kobiet na całym świecie. Prawdą jest, że kobieta jest istotą magiczną, a to dlatego, że posiada w sobie dar noszenia w swoim łonie potomstwa, przetrwania niesamowitego bólu psychicznego i fizycznego, stworzenia z nory oazy dobrobytu, przekazania miłości i radości. Mężczyzna natomiast według filozofii Chińskiej jest przeciwieństwem, które to światło odbija i czerpie z niej energię. Czy nie lepiej byłoby się nawzajem dopełniać?

Tydzień temu minęła rocznica 100-lecia walki angielskich Sufrażystek o prawo kobiet do głosowania w wyborach. W Arabii Saudyjskiej kobiety mogą wreszcie same prowadzić samochód bez obawy, że zostaną zgwałcone. W Iranie coraz popularniejsza staje się mobilna aplikacja, w której molestowane seksualnie lub psychicznie kobiety mogą wrzucać zdjęcia z imieniem sprawców. W Polsce czarne marsze i akcja zapoczątkowana przez Anię Rubik, mające na celu uświadomienia co poniektórej ciemnocie narodowej, że kobiety mają prawo same decydować o aborcji.

Ruchy feministyczne działające od wielu dekad przyczyniły się do tego, że kobiety w wielu krajach wreszcie same decydują o własnym losie. Same decydują, czy chcą się uczyć, gdzie chcą pracować i ile zarabiać. Mężczyzna staje się w tym wszystkim „luksusowym dodatkiem” na który kobieta może mieć ochotę. Ba! Coraz więcej kobiet przyznaje się otwarcie, że kocha dobry (podkreślam dobry!) seks i cieszy się, że nie musi udawać drewnianej kłody.

Dlatego też bardzo cieszą mnie takie inicjatywy jak książka pt. Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek napisana przez Elenę Favilli i Francescę Cavallo. Książka, która jako jedyna w historii istnienia Kickstartera otrzymała milion dolarów darowizny od datkowiczów na publikację. A czemu… z prostej przyczyny – opisuje ona 100 silnych kobiet z krwi i kości! Kobiet, które w historii szły i idą pod prąd! Nie dają się otumanić krwiopijcom i manipulatorom. Kobiety, które mają przed oczami dobro innych, a nie własny egoistyczny (tudzież czytaj „penisowy”) zysk.

Dlatego też, od dzisiaj warto abyśmy my, dorośli czytali naszym dzieciom takie oto książki. Książki, które sprawiają, że my kobiety mamy prawo do wyboru czy chcemy być damami czy wojowniczkami. Książki, które łamią seksistowskie stereotypy. Warto aby te opowieści były czytane także chłopcom, bowiem jako dorośli mężczyźni będą szanowali swoje kobiety i będą ich prawdziwymi partnerami, a nie będą traktowali ich jak swoją kolejną zabawkę.

…Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma morzami mieszkała fajna wojowniczka. Miała wiele zainteresowań i wielu przyjaciół. Pewnego dnia do jej krainy przybył młody chłopak. Zaczęli się spotykać i oboje zrozumieli, że mają wspólną drogę życia. Od tej pory wzajemnie się wspierali, każde z nich rozwijało swoje pasje i miało czas na przyjaciół. KOŃCA NIE MA! Życie toczy się dalej wraz z wzlotami i upadkami!

Wilczyca

Jedna myśl na temat “Książę na białym koniu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s